Skip to content
Okulary Na Świat
Menu
  • Strona główna
  • O nas
  • Tu i tam
    • Afryka
      • Egipt
    • Ameryka Północna
      • Meksyk
    • Azja
      • Arabia Saudyjska
      • Indonezja
      • Izrael
      • Malezja
      • Singapur
      • Tajlandia
      • Turcja
      • Wietnam
      • ZEA
    • Europa
      • Anglia
      • Belgia
      • Chorwacja
      • Czechy
      • Estonia
      • Francja
      • Grecja
      • Holandia
      • Łotwa
      • Macedonia
      • Polska
        • Małopolskie
        • Podkarpackie
        • Pomorskie
        • Wielkopolskie
      • Rumunia
      • Słowacja
      • Węgry
  • Lifestyle
    • Inspiracje
    • Hotele
    • Pyszności
    • Projekt: rodzina
      • z Afryki
      • z Ameryki Północnej
      • z Ameryki Południowej
      • z Azji
      • z Europy
    • Recenzje książek
    • Recenzje linii lotniczych
    • W podróży z dzieckiem
  • Tanie latanie
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Polski
  • English
Menu
Frequent Traveller

Frequent Traveller – czy warto być lojalnym wobec linii lotniczych

2023-09-012023-10-04 by OkularyNaŚwiat

W tym wpisie weźmiemy pod lupę bodaj najpopularniejszy program partnerski, którego członkami są nasi rodacy. Chodzi oczywiście o Miles & More, którego niuanse postaramy się tutaj przybliżyć. Czy ten program jest dla każdego? Jak stosunkowo łatwo osiągnąć status Frequent Traveller? Te i wiele innych kwestii postaramy się przybliżyć w tym wpisie. Ale od początku.

Star Alliance

Sojusz partnerski Star Alliance został założony w 1997 roku przez pięć linii lotniczych z trzech kontynentów (Air Canada, SAS, Thai Airways, Lufthansa oraz United). Obecnie stowarzyszenie liczy 26 linii lotniczych. Od 2003 roku w jego szeregi wszedł również i nasz rodzimy przewoźnik, Polskie Linie Lotnicze LOT.
Tyle tytułem historii. Odpowiedzmy sobie na pytanie, po co ten sojusz w ogóle powstał. Otóż obecnie na świecie istnieją jeszcze dwa podobne sojusze; Oneworld, którego członkiem jest m.in. British Airways i Skyteam, którego członkiem jest np. KLM. Celem nadrzędnym sojuszy jest optymalizacja sieci połączeń i redukcja kosztów. Dzięki nim na jednym bilecie możemy polecieć kilkoma lotami, operowanymi przez różnych przewoźników.

Dajmy tu jako przykład lot z Warszawy do Bangkoku przez Wiedeń. Do stolicy Austrii udamy się na pokładzie naszego narodowego przewoźnika, zaś w podróż do Tajlandii polecimy na pokładzie tajwańskiego przewoźnika EVA Air. Dzięki obecności obu przewoźników w sojuszu podróż ta możliwa jest na jednym bilecie. Samo w sobie stanowi to gigantyczną korzyść dla nas, jako pasażerów. Dlaczego? Cóż, wymienimy tu dwie podstawowe korzyści. Bagaż nadany w Warszawie odbierzemy dopiero w Bangkoku. Zostanie on zatem nijako automatycznie załadowany w Wiedniu do drugiego samolotu, innego przewoźnika niż ten, którym dostaliśmy się do Austrii. I druga korzyść – nie jest naszym zmartwieniem opóźnienie pierwszego lotu w taki sposób, że nie zdążymy na następny. Cała podróż odbywa się na jednym bilecie i dzięki temu w Wiedniu powinniśmy zostać przekierowani na następny możliwy lot.
To tak w skrócie, po co są sojusze.

Miles & More

W ramach Star Alliance każda z linii członkowskich posiada swój program lojalnościowy dla często podróżujących pasażerów. Dzięki niemu podróżujący zbierają punkty (mile), które w konsekwencji prowadzą do podwyższenia statusu w ramach danego programu lojalnościowego. Mile zbierane są również za loty w ramach siatki połączeń innych linii lotniczych, będących członkami sojuszu. Są to jednak najczęściej jedynie mile premiowe, które nie podwyższają statusu. Przykładowo podając numer naszej karty Miles & More otrzymaliśmy mile premiowe za lot Thai Smile, które jest spółką – córką Thai Airways.
Teraz pytanie dlaczego Miles & More? I szybka odpowiedź; bo jest to bodaj największy program lojalnościowy. Punkty (mile) kwalifikowane, a więc takie, jakie uprawniają nas do zdobycia wyższego statusu, zbiera się na lotach operowanych przez Polskie Linie Lotnicze LOT, przewoźników z grupy Lufthansa (Lufthansa, Swiss i Austrian), spółki – córki Lufthansa (Air Dolomiti, Eurowings), oraz liniami stowarzyszonymi (Croatia Airlines, Brussels Airlines). Co za tym idzie, do zdobycia wyższego statusu wystarczy kilkadziesiąt lotów (segmentów podróży) jednym z wyżej wymienionych przewoźników.

Frequent Traveller – co daje nam Star Alliance Silver?

No właśnie tu musimy sobie uzmysłowić jedną rzecz. Frequent Traveller rzeczywiście oznacza to samo co Star Alliance Silver na lotach operowanych przez każdego z przewoźników stowarzyszonych w Star Alliance. Na lotach operowanych przez przewoźników, którzy jako program partnerski mają Miles & More oznacza to jednak o wiele więcej. Czyli osoba, która posiada status Star Alliance Silver w ramach programu Miles+Bonus linii Aegean Airlines na lotach operowanych przez Polskie Linie Lotnicze LOT będzie cieszyła się mniejszą ilością korzyści niż posiadacze srebra Miles & More. Star Alliance Silver co do zasady sprowadza się do dwóch podstawowych korzyści;

  • Priorytetowe miejsce na liście oczekujących na rezerwację – W przypadku braku miejsc w danej klasie w momencie rezerwacji status srebrny przesunie nas na początek listy oczekujących na zwolnienie miejsc.

  • Priorytet na lotnisku (stand-by) – Jeśli Twoje plany podróży ulegną zmianie i loty będą zajęte, Twój status zapewni Ci wyższy priorytet na liście oczekujących na preferowany lot.

Powyższe korzyści to takie „nice to have”, ale raczej mało kto się na nie będzie rzucał jak lis na kury. Teraz przykład korzyści z podróży przewoźnikiem, którego programem lojalnościowym jest Miles & More, jeżeli posiadamy srebro w ramach tego programu:

  • Priorytetowa odprawa przy stanowisku check – in – tak, tak, nie czekamy w dwudziestokilometrowej kolejce. Spokojnie i na luzie podchodzimy do okienka z napisem „biznes”.

  • Dodatkowa sztuka bagażu – w ramach cięcia kosztów standardem stało się to, że za bagaż rejestrowany trzeba płacić. Lecąc LOTem wystarczy mieć status Frequent Traveller i spokojnie możemy zapakować naszą walizkę, nawet mając wykupiony lot w najniższej klasie, gdzie bagaż rejestrowany nie jest przewidziany. W przypadku pozostałych przewoźników z grupy Lufthansa działa to w ten sposób, że mając srebrny status, dostajemy dodatkową sztukę bagażu. Za pierwszą jednak trzeba zapłacić.

  • Wstęp do saloników lotniskowych – przerwa w podróży? Posiadając status Frequent Traveller na lotach obsługiwanych przez przewoźników zrzeszonych w ramach Miles & More mamy prawo do wstępu do saloniku lotniskowego przed każdym z lotów. Towarzyszy nam dziecko? Do 12 roku życia wchodzi z nami. Nasz mały podróżnik ma swoją kartę i sam zbiera punkty, ale statusu jeszcze nie uzyskał :).

  • Zwiększona ilość mil za loty – to prawdopodobnie zmieni się od 1 stycznia 2024. Póki co dla posiadaczy statusu Frequent Traveller punkty liczą się podwójnie.

  • Zawieszki bagażowe (First bag), dzięki którym nie będziemy spędzać pierwszych chwil urlopu na niekończącym się czekaniu na nasz bagaż.

Jak zdobyć status Frequent Traveller.

Do 31 grudnia 2023: wystarczy, że zamiast Pendolino kilka razy wybierzemy naszego narodowego przewoźnika. Do końca roku wystarczy, że od początku roku przelecieliśmy 30 segmentów lub (co zdecydowanie mniej realne) zdobyliśmy 30 000 punktów (mil) kwalifikowanych. Segment to nie to samo co podróż w jedną stronę. Na krajówce Poznań – Rzeszów przez Warszawę mamy dwa segmenty. Taka podróż w dwie strony da nam już cztery segmenty. Do tego oczywiście dołóżmy kilka lotów na pokładzie Lufthansy, Austriana, czy Swissa i FTL osiągnięty :). Zdobyty status do 31 grudnia będzie ważny przez dwa lata i jego ważność zawsze zakończy się w lutym. Czyli status zdobyty do końca 2023 roku zostanie z nami aż do lutego 2026.

Po 1 stycznia 2024; według Lufthansy ma być prościej, według nas… no chyba nie :D.
Miles & More wprowadzi wówczas punkty, punkty kwalifikowane i punkty HON Circle.

Punkty – zdobędziemy je za loty na pokładzie jakiegokolwiek z członków Star Alliance. W klasie ekonomicznej będzie ich 20 za segment podróży.
Punkty kwalifikowane – zdobędziemy je za podróże na pokładzie linii stowarzyszonych Miles & More. Również będzie to 20 mil w klasie ekonomicznej.
HON Circle dotyczy klasy pierwszej i biznes.

Za loty kwalifikowane (odbyte na pokładzie PLL LOT, lub przewoźnika z grupy Lufthansa) zdobędziemy zarówno punkty, jak i punkty kwalifikowane. Do zdobycia srebra potrzebne nam będzie 325 punktów kwalifikowanych i 650 punktów. Prosta matematyka. Ktoś, kto lata wyłącznie na pokładach LOT, lub Lufthansa będzie potrzebował 33 segmenty lotów, a nie jak dotychczas 30 (650/20 = 32,5). Ktoś, kto lata na pokładach tych linii, ale również innych linii zrzeszonych w Star Alliance potrzebuje co najmniej 17 lotów liniami zrzeszonymi wokół Miles & More (325/20 = 16,5) i 17 lotów odbytych na pokładzie innych przewoźników w ramach sojuszu. Dodatkowo status ważny będzie jedynie przez rok. Czy to oznacza „prościej”? :).

My, jako fani podniebnych podróży gorąco zachęcamy do zmiany środka transportu na samolot. Na krótkich dystansach jest to częstokroć dużo bardziej opłacalne od samochodu czy pociągu. Naszym zdaniem posiadanie kart lojalnościowych linii lotniczych się po prostu opłaca. Mówimy to, jako szczęśliwi posiadacze statusu Frequent Traveller w Miles & More. I nie – niniejszy post nie jest sponsorowany :). Chociaż jeżeli Lufthansa, czy LOT chcieliby z nami nawiązać współpracę, to jesteśmy bardzo otwarci ;).

✈️ Szukasz tanich lotów ❓ Kliknij TUTAJ, aby znaleźć najtańsze loty ❗

🛌 Potrzebujesz noclegu na miejscu? Najtańsze noclegi znajdziesz na booking.com

🌐 Pozostań w kontakcie z bliskimi, dzięki Airalo! Wpisując specjalny kod polecający: ADRIAN6665 otrzymasz 3 USD zniżki na pierwsze zamówienie, a nasz SAMOUCZEK pomoże Ci w instalacji eSim!

Wróć

3 thoughts on “Frequent Traveller – czy warto być lojalnym wobec linii lotniczych”

  1. Wolfgang pisze:
    2024-04-25 o 5:16 pm

    Te zawieszki działają?
    Dodam tylko że dla FTL na Okęciu można skorzystać za frajer z FastTracka, o ile leci się naszym kochanym Lotem. Sprawdzone wiele razy 🙃

    Odpowiedz
    1. OkularyNaŚwiat pisze:
      2024-04-27 o 8:45 pm

      Oo fajnie wiedzieć, że w Warszawie można skorzystać z fast tracka, akurat 24 maja lecimy do Tirany z Wawy:)

      Zawieszki nie działają :(.

      Odpowiedz
  2. Darek M. pisze:
    2025-03-28 o 8:21 pm

    We Wrocławiu bagaż z zawieszką wyjeżdża często ostatni 😅

    W Warszawie działa i jest pierwszy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polub nas na facebooku

Śledź nas na Instagramie

🏚️ Osiedle Przyjaźń – czyli warszawska kapsuła cza 🏚️ Osiedle Przyjaźń – czyli warszawska kapsuła czasu.

Tu czas się zatrzymał - drewniane domki, ciche podwórka i malownicze werandy, które widziały więcej niż niejeden monitoring. 
Zamiast szklanego biurowca – zielony domek z kotem na dyżurze. Zamiast parkomatu – zaparkowany skuter z duszą. A zamiast bramy z domofonem – pies z noskiem wystawionym pod furtkę 🙂

Kiedyś tymczasowe miasteczko dla radzieckich budowniczych Pałacu Kultury, dziś – pełnoprawna stolica drewnianego klimatu i niezamierzonych sentymentów.
#warszawa #osiedleprzyjaźń #osiedleprzyjazn #drewnianedomki #drewnianedomy #atrakcjewarszawa
🧶 Praga się wydziarała… tzn. wydziergała! 🧶 Warsz 🧶 Praga się wydziarała… tzn. wydziergała! 🧶

Warszawska Praga. Miejsce, gdzie czasem trudno odróżnić sztukę uliczną od sabatu miejskich dziwadeł.  To tutaj słupki – TE nudne, czarne, uliczne kikutki – postanowiły wyjść z cienia i… założyć swetry. A efekt? Każdy słupek ma więcej osobowości niż niejeden kandydat w wyborach samorządowych.

Baby Yoda? Jest. Minionek? Oczywiście. Kicia Kocia? A jakże. Fortepian w rozmiarze słupkowym? Czemu nie!
Są też paski, kropki, kwiatki i podejrzane stworzenia przypominające wełniane kaktusy po LSD. 

I nie pytaj, czy to sztuka – to Praga.

Praga się nie zmienia. Praga się rozwija – z pętelki na pętelkę.

📍ul. Kawęczyńska, Warszawa##

#warszawa #warszawapraga #warszawazdzieckiem #warszawazdziećmi #warszawa_warsaw #pragapołudnie #atrakcjewarszawa #atrakcjewarszawy
W Dubaju wszystko musi być większe - nawet chwasty W Dubaju wszystko musi być większe - nawet chwasty :)

W samym sercu Dubaju, tuż obok Burdż Chalifa, można natknąć się na gigantyczne dmuchawce. Nie, nie rosną tutaj naturalnie. To rzeźba polskiego artysty Mirka Struzika(tak, dobrze czytacie – Mirek to Polak, który zrobił Dubajowi łąkę:)). Jego gigantyczne dmuchawce wyglądają, jakby ktoś wziął zwykłe polne rośliny i wrzucił je do laboratorium, w którym inżynierowie Dubaju projektują kolejne megastruktury. Efekt? Futurystyczna łąka ze stali nierdzewnej, podświetlona w taki sposób, że wieczorem wygląda jak scenografia do filmu science fiction.

Jeśli Dubaj ma jedną zasadę, to brzmi ona: rób wrażenie. I dmuchawce Mirka Struzika doskonale wpisują się w tę filozofię.

#dubaj #dmuchawcedubaj #dzieckowdubaju #dubajzdzieckiem #dubaj🇦🇪 #mirekstruzik #polacywpodróży #polacywdubaju #burdżchalifa #burdzchalifa
Nasz trzeci raz w Dubaju. Trzydniowy stop w drodze Nasz trzeci raz w Dubaju. Trzydniowy stop w drodze do Wietnamu. Gdzie się zatrzymać? Braliśmy pod uwagę dwie opcje: Deirę – starą, handlową część Dubaju, oraz Szardżę – sąsiedni emirat, który jest tańszy, ale jednocześnie konserwatywny i mniej „dubajski”. Ostatecznie wygrała Deira – bo blisko lotniska i bardziej autentyczna.
 

Deira – Dubaj, który oddycha, a nie tylko błyszczy🫚🧄🧅

Jeśli wasza wizja Dubaju to jedynie szklane wieżowce, złote klamki i klimatyzowane przystanki autobusowe, to Deira może was zdziwić. To tutaj miasto naprawdę żyje. Nie w Instagramowym sensie „wow, patrzcie na ten infinity pool”, ale w rzeczywistości – w wąskich uliczkach, przy zatłoczonych bazarach, w zapachu świeżego chleba i przypraw.

Wielu uważa Deirę za „mniej bezpieczną”, co w języku turystów oznacza zazwyczaj: jest tam taniej i bardziej autentycznie. W rzeczywistości nie czuliśmy się tu ani trochę zagrożeni – może poza chwilą, gdy sprzedawca perfum próbował przekonać nas, że jego zapach „trzyma się dwa tygodnie” 😉

Kto mieszka w Deirze? 👳‍♂️🧕

Deira to Dubaj imigrantów. Mieszka tu głównie ludność pochodząca z Indii, Pakistanu, Bangladeszu, Filipin i Afryki Wschodniej. To oni od dekad tworzą to miasto – prowadzą sklepy, smażą najlepsze samosy w okolicy i zarządzają biznesami, które pozwoliły Dubajowi stać się tym, czym jest. 

Abra – najtańsza atrakcja Dubaju🚣

Jedną z największych atrakcji Deiry jest przeprawa przez zatokę Dubai Creek. I tu wchodzi ona – cała na drewniano – abra. To tradycyjna łódka, którą od wieków mieszkańcy Dubaju przemieszczali się między Deirą a Bur Dubai. Koszt tej przygody? 2 dirhamy (czyli jakieś 2,20 zł). Tak, w Dubaju nadal istnieje coś, co kosztuje mniej niż batonik w automacie. 

Przejazd trwa dosłownie kilka minut, ale to wystarczy, by poczuć klimat dawnego Dubaju. 

#dubaj #dubajzdzieckiem #deira #deirazdzieckiem #dubaicreek #dubaj🇦🇪 #emiratyarabskiedlapolaków #dubajdlapolaków #dubajewo #dzieckowdubaju #abra #abradubaj
Ile kosztuje dostanie się do Wietnamu? Podzielimy Ile kosztuje dostanie się do Wietnamu? Podzielimy się naszymi kosztami i przemyśleniami, ale zaznaczamy: byliśmy uwiązani terminami, więc niektóre decyzje można było zorganizować taniej. Mediana? Zazwyczaj wychodzi drożej. A my? No cóż, złapaliśmy kilka okazji, ale i kilka wpadek. Oto jak to wyglądało.

Loty – czyli jak nie zbierać mil🛫

Nasza podróż rozpoczęła się od lotu do… Dubaju. Dlaczego? Bo promocje kuszą. Turkish Airlines miało wtedy świetną ofertę – bilety w dwie strony za 1150 PLN na osobę, z bagażem rejestrowanym i posiłkiem na pokładzie. Brzmiało jak marzenie, prawda? Tym bardziej że zbieramy punkty Miles & More. 
Niestety, jak się później okazało, w zakupionej przez nas taryfie punkty nie są naliczane. Brawo my 🙂

Na dokładkę czekała nas sześciogodzinna przesiadka w Stambule. Czy można to było zorganizować lepiej? Pewnie. Ale przynajmniej odkryliśmy pro tip: jeśli macie przesiadkę dłuższą niż 5 godzin, Turkish Airlines oferuje darmowy posiłek na lotnisku. Wystarczy udać się do Care Pointu i poprosić o voucher – dostaniecie kupon na posiłek z napojem do wykorzystania w jednej z restauracji. Biorąc pod uwagę ceny na lotnisku w Stambule (jedna kanapka Big Mac za 62 PLN, serio?), to jest game changer.

Dubaj – trzy dni błyskotek🏙️🇦🇪

W Dubaju spędziliśmy trzy dni. Nie będziemy się rozpisywać, bo Dubaj to Dubaj: błysk, przepych i klimatyzacja ustawiona na „syberyjski mróz”. Naszym następnym krokiem był lot Cathay Pacific do Wietnamu – dokładnie do Ho Chi Minh.

Lot do Wietnamu ✈️🇻🇳

Za bilet w dwie strony z Dubaju do Ho Chi Minh zapłaciliśmy 1450 PLN na osobę. Cena obejmowała bagaż rejestrowany i posiłek, a Cathay Pacific, linie z Hongkongu, zadbały o nasz komfort. W Hongkongu mieliśmy kilkugodzinną przesiadkę i ambitny plan: szybkie zwiedzanie. Niestety, plan rozbił się o deszczową rzeczywistość i naszą walkę z jet lagiem. Zamiast eksploracji miasta wybraliśmy siedzenie na lotnisku.

#wietnam #lotydowietnamu #vietnam #turkishaitlines #cathaypacific #lotniczetipy #taniebiletydoazji #taniebiletydowietnamu #biletydosajgonu
Instytut Oceanografii w Nha Trang, jedno z najstar Instytut Oceanografii w Nha Trang, jedno z najstarszych centrów badawczych w Wietnamie, zaprasza na niezwykłą podróż w głąb oceanu. A dokładniej – w głąb starego budynku pełnego ryb, formaliny i lekkiego chaosu. Brzmi jak coś dla was? No to zaczynajmy!

Wchodzimy do środka. Tutaj zaczyna się prawdziwa podróż, która bardziej przypomina wycieczkę do muzeum z czasów naszego dzieciństwa niż nowoczesne centrum edukacyjne.

Co znajduje się wewnątrz?🐠🦈🐙🪼
 • Akwaria – kilka pomieszczeń z małymi zbiornikami, w których pływają ryby, koralowce, a czasem coś, co wygląda jak mieszanka obu. Nie spodziewajcie się oceanicznego spektaklu na miarę dubajskiego akwarium – to raczej skromna prezentacja lokalnej fauny morskiej. 
 • Wypchane stworzenia morskie – tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Rekiny, żółwie, a nawet wieloryby w wersji „po życiu” czekają na was w szklanych gablotach. Niektóre eksponaty są imponujące, inne wyglądają, jakby miały za sobą długą i bolesną podróż przez czas. 
 • Zbiory w formalinie – jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wygląda ośmiornica w słoju, to macie okazję się przekonać. Kolekcja jest imponująca, ale trochę przypomina gabinet osobliwości z XIX wieku. Może i niezbyt nowoczesne, ale na pewno oryginalne.

Ile to kosztuje?💵
Wstęp kosztuje zaledwie 40 000 VND (około 7 zł) za osobę dorosłą i 20 000 VND (około 3,5 zł) za dziecko.

Jak się tam dostać?🚍🛵
Instytut znajduje się około 6 km od centrum Nha Trang. Najłatwiej dojechać  taksówką. Jeśli wolicie spacer, przygotujcie się na trochę wysiłku w tropikalnym słońcu (przetestowane). Fajnie idzie się plażą. Później, na ostatnie km, lepiej wziąć taksówkę.

#nhatrang #nhatrangvietnam #nhatrangzdzieckiem #wietnamzdzieckiem #polacywwietnamie #muzeumwwietnamie #wietnamskie #wietnam2024 #urlopwwietnamie #wakacjewwietnamie
W cieniu betonowych hoteli i gwaru skuterów w Nha W cieniu betonowych hoteli i gwaru skuterów w Nha Trang, znajdujemy Świątynię Long Son – miejsce, które łączy duchowość, architekturę i odrobinę wysiłku fizycznego.

Świątynia Long Son, znana także jako Pagoda Białego Buddy, została zbudowana pod koniec XIX wieku, choć obecny wygląd to efekt wielu remontów. 

Aby dotrzeć do najsłynniejszego punktu Long Son – wielkiego, siedzącego Białego Buddy – musimy wspiąć się po 152 schodach. Brzmi niewinnie? Poczekaj, aż poczujesz wietnamską wilgotność. 

Po drodze zatrzymujemy się przy Leżącym Buddzie - i tak, jest tak spokojny, jak tylko można sobie wyobrazić. Posąg przedstawia Buddę w momencie nirwany – czyli w stanie, który można osiągnąć, gdy przestajesz przejmować się szaleńczym ruchem w Nha Trang. To świetny moment, by złapać oddech (lub wymyślić pretekst, żeby już nie iść dalej).

Na szczycie wzgórza czeka na nas nagroda: gigantyczny, 24-metrowy posąg siedzącego Buddy Gautamy na lotosowym tronie. Widoczny z wielu części miasta, ten posąg jest nie tylko symbolem Long Son, ale też Nha Trang jako całości.

#wietnam #nhatrang #nhatrangzdzieckiem #świątyniawnhatrang #wakacjewwietnamie
Po dotarciu kolejką linową (tak, tą jedną z najdłu Po dotarciu kolejką linową (tak, tą jedną z najdłuższych nad wodą – 3,3 km), stajemy na ziemi Hon Tre i mamy ochotę krzyknąć „wow”. 
Palmy, szerokie chodniki, perfekcyjnie ułożona kostka i uśmiechnięta obsługa w firmowych uniformach. Ale zaraz… Gdzie ci wszyscy ludzie? Mimo popularności miejsca, wydaje nam się, że spacerujemy po lekko opustoszałym planie filmowym.

Po jakimś czasie spędzonym w kraju, gdzie skutery to przedłużenie nóg, a przepisy ruchu drogowego są raczej sugestią a nie regułą, Hon Tre jawi się nam jako dziwna, niemal surrealistyczna oaza. Wyobraź sobie – ani jednego skutera! Żadnych trąbiących klaksonów, żadnego ryzyka, że wjedzie w Was skuterzysta, który jednocześnie rozmawia przez telefon, wiezie dwie osoby oraz kurczaka w klatce. W zamian dostajemy chodniki. Tak, chodniki – i to takie, po których naprawdę można chodzić.

Nie ma się co oszukiwać – Hon Tre to miejsce, gdzie ryzyko zostało wyeliminowane do zera. Chcesz przejść przez ulicę? Proszę bardzo, nie ma ulic. Masz ochotę na dreszczyk emocji? Musisz poszukać go w parku rozrywki VinWonders, bo spacerując po wyspie, możesz co najwyżej potknąć się o własną nogę.

Hon Tre to Wietnam na sterydach – piękny, idealny, ale trochę… sztuczny:)

#wietnam #wietnamzdzieckiem #wyspawietnam #nhatrangatrakcje #hontre #hontre
Instagram

Dołącz do naszej grupy na FB: Tanie loty i wczasy – same rarytasy :)

grupa na fb
© 2026 Okulary Na Świat | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme