Skip to content
Okulary Na Świat
Menu
  • Strona główna
  • O nas
  • Tu i tam
    • Afryka
      • Egipt
    • Ameryka Północna
      • Meksyk
    • Azja
      • Arabia Saudyjska
      • Indonezja
      • Izrael
      • Malezja
      • Singapur
      • Tajlandia
      • Turcja
      • Wietnam
      • ZEA
    • Europa
      • Anglia
      • Belgia
      • Chorwacja
      • Czechy
      • Estonia
      • Francja
      • Grecja
      • Holandia
      • Łotwa
      • Macedonia
      • Polska
        • Małopolskie
        • Podkarpackie
        • Pomorskie
        • Wielkopolskie
      • Rumunia
      • Słowacja
      • Węgry
  • Lifestyle
    • Inspiracje
    • Hotele
    • Pyszności
    • Projekt: rodzina
      • z Afryki
      • z Ameryki Północnej
      • z Ameryki Południowej
      • z Azji
      • z Europy
    • Recenzje książek
    • Recenzje linii lotniczych
    • W podróży z dzieckiem
  • Tanie latanie
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Polski
  • English
Menu

Emirates

2020-02-052023-12-30 by OkularyNaŚwiat

Informacje ogólne

Samolot: Boeing 777-300ER, Airbus A380-800

Trasa: WAW-DXB-BKK-DXB-WAW

Numer lotu: EK180, EK372, EK371, EK179

Daty lotów: 12 – 13.XII.2019, 15.I.2020

Bilety

Bilety do Bangkoku rezerwowaliśmy na początku września 2019, a więc 3 miesiące przed planowanym lotem. Natrafiliśmy na obniżki cen linii Emirates i za dwie osoby dorosłe i dziecko poniżej 2 roku życia zapłaciliśmy około 4100 PLN. Z uwagi na to, że nasza podróż przypadała na okres świąteczno–noworoczny uważamy, że jest to dobra cena.

Po rezerwacji

Po dokonaniu rezerwacji warto zalogować się na stronie przewoźnika w celu wyboru preferowanych miejsc i posiłku. W naszym przypadku możliwość wyboru posiłku jest o tyle kluczowa, że Ala jest wegetarianką. Jeżeli chodzi o miejsca, to system „z automatu” przydzielił nam te siedzenia, gdzie istnieje możliwość przypięcia kołyski, na którą – nomen omen – Adaś jest już za duży. Miejsca te cechują się większą przestrzenią na nogi, jednakże są to siedzenia nieco węższe, pozbawione możliwości podniesienia podłokietników (są w nich bowiem ukryte podstawki na jedzenie i ekrany z rozrywką pokładową).
Linia Emirates nie jest członkiem jednego z trzech głównych sojuszy (Oneworld, Star Aliance, Sky Team), posiada jednak swój program dla stałych klientów, Skyworld, pozwalający na gromadzenie mili, które można wykorzystać na zakup kolejnych biletów lub na podniesienie klasy podróży. Wyrobienie członkostwa jest bezpłatne, a już od pierwszego lotu gromadzimy mile. Warto więc poświęcić te kilka chwil i zapisać się do programu lojalnościowego, my właśnie tak zrobiliśmy.
Po zalogowaniu na stronie linii lotniczej mamy również możliwość dodania swoich danych paszportowych i dodatkowych danych kontaktowych.  

Przed lotem:

Odprawa on-line w liniach Emirates jest możliwa 48 godzin przed planowanym lotem. Pozwala ona na wybór miejsc i uniknięcie długich kolejek na lotniskach. Zdecydowanie polecamy Wam tę opcję, gdyż na lotnisku otwierana jest osobna kolejka do zdania bagażu dla osób, które z takiej odprawy skorzystały. Kolejki do takich stanowisk są znacznie krótsze, co pozwala na oszczędzenie czasu. W przypadku odprawy on-line musimy mieć wydrukowaną kartę pokładową lub posiadać ją w formie elektronicznej na naszym smartphonie. My z odprawy on-line skorzystaliśmy jedynie przed lotami powrotnymi z Tajlandii, jednak z uwagi na błąd systemowy karty pokładowe dostaliśmy dopiero na lotnisku w Bangkoku.

Lotnisko Chopina w Warszawie

Na lotnisku warto pojawić się z odpowiednim wyprzedzeniem. Stanowiska odpraw otwierane są na 3 godziny przed planowanym wylotem. Warto pamiętać o tym, że trzeba też przeznaczyć czas na odprawę bezpieczeństwa i później na odprawę paszportową przed lotami poza strefę Schengen. Łącznie przyjdzie nam zatem ustawić się w 3 różnych kolejkach.
Nasz lot do Dubaju odbywał się z bramki 19N. Po przejściu wszystkich odpraw cała nasza trójka zameldowała się pod bramką półtorej godziny przed odlotem. Jako, że boarding rozpoczynał się 45 minut przed odlotem, mieliśmy jeszcze dużo czasu. Nieopodal znajdował się kącik zabaw dla maluchów, gdzie Adaś mógł się nieco rozerwać i stracić trochę energii przed czekającym go prawie sześciogodzinnym lotem.

Boarding

W pierwszej kolejności na pokład samolotu zapraszani są posiadacze wyższych statusów w programie Skyworld, pasażerowie klasy Business i Pierwszej Klasy oraz rodziny z małymi dziećmi, następnie pasażerowie na pokład wpuszczani są strefami. Informację o naszej strefie znajdziemy na karcie pokładowej.

Na pokładzie Boeing-a 777-300 ER

Nasz pierwszy lot opóźnił się niestety o blisko godzinę z uwagi na kiepskie warunki pogodowe, panujące w Warszawie. Nasze miejsca podczas pierwszego, a także 3 i 4 lotu liniami Emirates były takie same, a mianowicie 17A i 17B. Jak wspomniałem, plusem tych siedzeń jest większa ilość miejsca na nogi. Są to miejsca przeznaczone głównie dla rodzin z małymi dziećmi, gdyż znajdują się przed ścianą, na której można zawiesić kołyskę. Dla nas ta możliwość okazała się zbędna, z uwagi na to, że Adaś do najmniejszych i najlżejszych dzieci nie należy i kołyska byłaby dla niego najzwyczajniej w świecie za mała.
Lot do Dubaju upłynął nam w bardzo miłej atmosferze. Krótko po starcie stewardessy rozdały maluchom obecnym na pokładzie kredki do rysowania oraz kolorowanki. Dostaliśmy również małą kosmetyczkę z artykułami pierwszej potrzeby dla dzieci ?. Na uwagę zasługuje to jak bardzo personel pokładowy Emirates starał się nam umilić lot do Dubaju. W pewnym momencie stewardessy chodziły po pokładzie z aparatem wykonującym natychmiastowe oferując podróżującym rodzinom zrobienie zdjęcia jako pamiątkę lotu liniami Emirates!

Catering

Jak wspomniałem istnieje możliwość zarezerwowania odpowiedniego rodzaju posiłku. Wystarczy po prostu po dokonaniu rezerwacji zalogować się na stronie emirates.com i w zakładce „My Booking” dokonać odpowiedniego wyboru. Ala jest wegetarianką, ja zaś powiedzmy, że lubię eksperymentować i na jeden z lotów Emirates (z Dubaju do Bangkoku) wybrałem posiłek koszerny, zaś na powrotny lot do Dubaju – hinduski ?. Plusem wcześniejszego wyboru posiłku jest fakt, że w pierwszej kolejności serwowane są posiłki specjalne i co za tym idzie kiedy my już posiłek kończymy reszta pasażerów, która nie dokonała wyboru posiłku dopiero go zaczyna. Adaś również dostał swój baby meal w postaci musu i mleka. Warto jednak pamiętać o przygotowaniu dla dzieci czegoś więcej, gdyż nie sposób się tym najeść ?. Jedzenie serwowane było mniej-więcej 45 minut po starcie, gdy przelatywaliśmy nad terytorium Rumunii. Jakąś godzinę przed lądowaniem serwowana była jeszcze lekka przekąska wraz z kawą i herbatą. Oczywiście jak na jedne z najlepszych linii lotniczych na świecie przystało, Emirates oferuje swoim pasażerom szeroki wybór napoi zarówno bezalkoholowych, jak i alkoholowych.
Co było niezwykłe w posiłkach na pokładzie Emirates? Każdy pasażer dostaje narmalne, metalowe sztućce, jak w klasie business. U innych przewoźników są to plastikowe, jednorazowe noże i widelce.

System rozrywki pokładowej

Emirates posiada własny system rozrywki pokładowej ICE (od trzech zakładek: Information, Communications, Entertiment). W zakładce Information znajdziemy dane dotyczące naszego lotu, aktualne położenie, widok z kamery, informacje o destynacjach do których lata Emirates, a także informację o Dubaju, lotnisku DXB, a także o Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Zakładka Communications oferuje możliwość połączenia z internetem, wysyłania maili, czy też wykonywania połączeń. Warto w tym miejscu wspomnieć o tym, że Emirates oferuje swym pasażerom internet na pokładzie. Bezpłatnie możemy skorzystać z pakietu 20 MB transferu lub nielimitowanego korzystania z komunikatorów takich jak What’sUp, czy Messanger. Jeżeli potrzebujemy więcej to za niewielką opłatą możemy cieszyć się internetem w zasadzaie podczas trwania całego lotu!
Zakładka Entertiment oferuje nam dostęp do wyboru muzyki, czy filmów, w tym polskojęzycznych. Ja lecąc już do Bangkoku relaksowałem się przy polskim filmie „Listy do M.” ?.

Lotnisko w Dubaju (DXB)

Dubaj posiada dwa porty lotnicze. Lotnisko Dubaj World Central (DWC) znajduje się na południe od miasta. Niebawem ma odciążyć główne lotnisko, znajdujące się na północny wschód od miasta, pomiędzy Dubajem a Szarżą. Obecnie latają na nie jednak głównie niskokosztowi przewoźnicy tacy jak WizzAir. Dla linii Emirates zarezerwowany jest natomiast terminal 3 na głównym lotnisku (DXB). Port lotniczy Dubaj International jest obecnie jednym z największych lotnisk na świecie i stanowi hub dla linii Emirates.
Z samolotu do terminala podjeżdżaliśmy autobusem. Ogrom lotniska sprawił, że podróż ta trwała dobre pół godziny. Nasz postój w Dubaju trwał blisko 12 godzin. Czas ten można spędzić na nocnym zwiedzaniu Dubaju, odpoczynku na lotnisku, czy… w zasadzie wszystkim czego zapragniemy. W naszym przypadku pobyt w Emiratach Arabskich zaowocował w krótkie spotkanie rodzinne, gdyż kuzynka Adriana mieszka i pracuje w Dubaju. Siłą rzeczy musieliśmy wyjść z lotniska. Obecnie obywatele Polski przybywający do ZEA w celach turystycznych nie muszą się martwić o żadną wizę. Po przylocie dostaniemy stempel do paszportu, ważny 30 dni.
Jako, że podróżowaliśmy z małym Adasiem warto wspomnieć o kwestii wózka. Co do zasady linia Emirates nadaje wózek dziecięcy aż do portu docelowego, a co za tym idzie według tej zasady nie otrzymalibyśmy wózka w Dubaju. Dzieje się tak ze względu na to, że linie lotnicze zapewniają wózki dziecięce firmy Maclaren w celu poruszania się wewnątrz lotniska. Problem rozpoczyna się gdy mamy zamiar opuścić lotnisko. Należy się o to upomnieć już w Warszawie. Wówczas wózek zostanie nadany do Dubaju, a nie – jak w naszym przypadku – do Bangkoku. Wówczas wózek odbieramy z taśmy bagażowej (dla bagaży niestandardowych) w Dubaju, możemy wyjść z lotniska, a następnie po powrocie na lotnisko musimy go nadać ponownie na kolejny odcinek lotu.

Na pokładzie Airbus-a A380-800

Czy wiecie, że nie tylko pasażerowie klasy Business i Pierwszej mają przywilej podróżowania największym samolotem pasażerskim świata na górnym pokładzie? Jak się okazuje zaszczyt ten mają również pasażerowie klasy ekonomicznej, którzy zarezerwują sobie odpowiednio wcześnie, odpowiednie miejsca, bowiem pierwsze rzędy drugiego pokładu A380 linii Emirates to właśnie klasa ekonomiczna. Nasze miejsca na trasie z Dubaju do Bangkoku to 24A i 24B. Również, tak jak było to uprzednio powodem wyboru tych miejsc była możliwość doczepienia kołyski. Były to miejsca przy oknie… bez okna. Trzeba pamiętać, że w A380 Emirates pierwszy rząd na górnym pokładzie nie posiada dostępu do okien, co jest dość sporą bolączką dla fanów lotnictwa.
Serwis pokładowy na drugim z naszych lotów liniami Emirates był – co tu dużo gadać – podstawowy. Oprócz obiadu, przekąsek i napoi nie otrzymaliśmy w zasadzie nic. Nawet o dodatkowy pas bezpieczeństwa dla Adasia musieliśmy się upomnieć, już nie mówiąc o jedzeniu dla niemowląt, czy o rozrywkach dla dzieci, znanych nam z pierwszego lotu. Może sprawił to fakt overbooking-u na tym locie i co za tym idzie konieczność obsłużenia przez załogę ponad 500 osób? Fakt pozostaje taki, że pierwszy lot dużo bardziej nas „rozpieścił” ?. Jeżeli chodzi o miejsce na nogi to w naszym przypadku było go ciut więcej niż w Boeingu 777-300ER. Dodatkowo osoby siedzące pod oknem mają do dyspozycji zamykany, głęboki schowek, w którym można przechować różne większe bądź mniejsze przedmioty, dzięki czemu mamy je pod ręką w trakcie przelotu.
Internet, jak również cała rozrywka pokładowa była dostępna na każdym locie Emirates. Warto sprawdzić pokrycie siecią względem obszarów przelotu (tę informację znajdziemy w zakładce Communication ICE), gdyż nie jest ona dostępna wszędzie. W naszym przypadku dostęp do Internetu był wszędzie za wyjątkiem obszaru Indii.  

Podsumowanie:

+ szeroki wybór napoji, a także karty z menu na danym locie (dwa posiłki do wyboru jeżeli nie zamówiliśmy wcześniej dania specjalnego), metalowe sztućce, świetny system rozrywki pokładowej, przyjazny i dbający personel pokładowy, gadżety dla dzieci (w drodze powrotnej Adaś dostał dwie maskotki – pingwinki, jedna z nich miała ze sobą kocyk!)

– jeżeli samolot pęka w szwach od pasażerów, to cierpi na tym nieco jakość serwisu pokładowego, a szkoda… ?

Wróć

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polub nas na facebooku

Śledź nas na Instagramie

🏚️ Osiedle Przyjaźń – czyli warszawska kapsuła cza 🏚️ Osiedle Przyjaźń – czyli warszawska kapsuła czasu.

Tu czas się zatrzymał - drewniane domki, ciche podwórka i malownicze werandy, które widziały więcej niż niejeden monitoring. 
Zamiast szklanego biurowca – zielony domek z kotem na dyżurze. Zamiast parkomatu – zaparkowany skuter z duszą. A zamiast bramy z domofonem – pies z noskiem wystawionym pod furtkę 🙂

Kiedyś tymczasowe miasteczko dla radzieckich budowniczych Pałacu Kultury, dziś – pełnoprawna stolica drewnianego klimatu i niezamierzonych sentymentów.
#warszawa #osiedleprzyjaźń #osiedleprzyjazn #drewnianedomki #drewnianedomy #atrakcjewarszawa
🧶 Praga się wydziarała… tzn. wydziergała! 🧶 Warsz 🧶 Praga się wydziarała… tzn. wydziergała! 🧶

Warszawska Praga. Miejsce, gdzie czasem trudno odróżnić sztukę uliczną od sabatu miejskich dziwadeł.  To tutaj słupki – TE nudne, czarne, uliczne kikutki – postanowiły wyjść z cienia i… założyć swetry. A efekt? Każdy słupek ma więcej osobowości niż niejeden kandydat w wyborach samorządowych.

Baby Yoda? Jest. Minionek? Oczywiście. Kicia Kocia? A jakże. Fortepian w rozmiarze słupkowym? Czemu nie!
Są też paski, kropki, kwiatki i podejrzane stworzenia przypominające wełniane kaktusy po LSD. 

I nie pytaj, czy to sztuka – to Praga.

Praga się nie zmienia. Praga się rozwija – z pętelki na pętelkę.

📍ul. Kawęczyńska, Warszawa##

#warszawa #warszawapraga #warszawazdzieckiem #warszawazdziećmi #warszawa_warsaw #pragapołudnie #atrakcjewarszawa #atrakcjewarszawy
W Dubaju wszystko musi być większe - nawet chwasty W Dubaju wszystko musi być większe - nawet chwasty :)

W samym sercu Dubaju, tuż obok Burdż Chalifa, można natknąć się na gigantyczne dmuchawce. Nie, nie rosną tutaj naturalnie. To rzeźba polskiego artysty Mirka Struzika(tak, dobrze czytacie – Mirek to Polak, który zrobił Dubajowi łąkę:)). Jego gigantyczne dmuchawce wyglądają, jakby ktoś wziął zwykłe polne rośliny i wrzucił je do laboratorium, w którym inżynierowie Dubaju projektują kolejne megastruktury. Efekt? Futurystyczna łąka ze stali nierdzewnej, podświetlona w taki sposób, że wieczorem wygląda jak scenografia do filmu science fiction.

Jeśli Dubaj ma jedną zasadę, to brzmi ona: rób wrażenie. I dmuchawce Mirka Struzika doskonale wpisują się w tę filozofię.

#dubaj #dmuchawcedubaj #dzieckowdubaju #dubajzdzieckiem #dubaj🇦🇪 #mirekstruzik #polacywpodróży #polacywdubaju #burdżchalifa #burdzchalifa
Nasz trzeci raz w Dubaju. Trzydniowy stop w drodze Nasz trzeci raz w Dubaju. Trzydniowy stop w drodze do Wietnamu. Gdzie się zatrzymać? Braliśmy pod uwagę dwie opcje: Deirę – starą, handlową część Dubaju, oraz Szardżę – sąsiedni emirat, który jest tańszy, ale jednocześnie konserwatywny i mniej „dubajski”. Ostatecznie wygrała Deira – bo blisko lotniska i bardziej autentyczna.
 

Deira – Dubaj, który oddycha, a nie tylko błyszczy🫚🧄🧅

Jeśli wasza wizja Dubaju to jedynie szklane wieżowce, złote klamki i klimatyzowane przystanki autobusowe, to Deira może was zdziwić. To tutaj miasto naprawdę żyje. Nie w Instagramowym sensie „wow, patrzcie na ten infinity pool”, ale w rzeczywistości – w wąskich uliczkach, przy zatłoczonych bazarach, w zapachu świeżego chleba i przypraw.

Wielu uważa Deirę za „mniej bezpieczną”, co w języku turystów oznacza zazwyczaj: jest tam taniej i bardziej autentycznie. W rzeczywistości nie czuliśmy się tu ani trochę zagrożeni – może poza chwilą, gdy sprzedawca perfum próbował przekonać nas, że jego zapach „trzyma się dwa tygodnie” 😉

Kto mieszka w Deirze? 👳‍♂️🧕

Deira to Dubaj imigrantów. Mieszka tu głównie ludność pochodząca z Indii, Pakistanu, Bangladeszu, Filipin i Afryki Wschodniej. To oni od dekad tworzą to miasto – prowadzą sklepy, smażą najlepsze samosy w okolicy i zarządzają biznesami, które pozwoliły Dubajowi stać się tym, czym jest. 

Abra – najtańsza atrakcja Dubaju🚣

Jedną z największych atrakcji Deiry jest przeprawa przez zatokę Dubai Creek. I tu wchodzi ona – cała na drewniano – abra. To tradycyjna łódka, którą od wieków mieszkańcy Dubaju przemieszczali się między Deirą a Bur Dubai. Koszt tej przygody? 2 dirhamy (czyli jakieś 2,20 zł). Tak, w Dubaju nadal istnieje coś, co kosztuje mniej niż batonik w automacie. 

Przejazd trwa dosłownie kilka minut, ale to wystarczy, by poczuć klimat dawnego Dubaju. 

#dubaj #dubajzdzieckiem #deira #deirazdzieckiem #dubaicreek #dubaj🇦🇪 #emiratyarabskiedlapolaków #dubajdlapolaków #dubajewo #dzieckowdubaju #abra #abradubaj
Ile kosztuje dostanie się do Wietnamu? Podzielimy Ile kosztuje dostanie się do Wietnamu? Podzielimy się naszymi kosztami i przemyśleniami, ale zaznaczamy: byliśmy uwiązani terminami, więc niektóre decyzje można było zorganizować taniej. Mediana? Zazwyczaj wychodzi drożej. A my? No cóż, złapaliśmy kilka okazji, ale i kilka wpadek. Oto jak to wyglądało.

Loty – czyli jak nie zbierać mil🛫

Nasza podróż rozpoczęła się od lotu do… Dubaju. Dlaczego? Bo promocje kuszą. Turkish Airlines miało wtedy świetną ofertę – bilety w dwie strony za 1150 PLN na osobę, z bagażem rejestrowanym i posiłkiem na pokładzie. Brzmiało jak marzenie, prawda? Tym bardziej że zbieramy punkty Miles & More. 
Niestety, jak się później okazało, w zakupionej przez nas taryfie punkty nie są naliczane. Brawo my 🙂

Na dokładkę czekała nas sześciogodzinna przesiadka w Stambule. Czy można to było zorganizować lepiej? Pewnie. Ale przynajmniej odkryliśmy pro tip: jeśli macie przesiadkę dłuższą niż 5 godzin, Turkish Airlines oferuje darmowy posiłek na lotnisku. Wystarczy udać się do Care Pointu i poprosić o voucher – dostaniecie kupon na posiłek z napojem do wykorzystania w jednej z restauracji. Biorąc pod uwagę ceny na lotnisku w Stambule (jedna kanapka Big Mac za 62 PLN, serio?), to jest game changer.

Dubaj – trzy dni błyskotek🏙️🇦🇪

W Dubaju spędziliśmy trzy dni. Nie będziemy się rozpisywać, bo Dubaj to Dubaj: błysk, przepych i klimatyzacja ustawiona na „syberyjski mróz”. Naszym następnym krokiem był lot Cathay Pacific do Wietnamu – dokładnie do Ho Chi Minh.

Lot do Wietnamu ✈️🇻🇳

Za bilet w dwie strony z Dubaju do Ho Chi Minh zapłaciliśmy 1450 PLN na osobę. Cena obejmowała bagaż rejestrowany i posiłek, a Cathay Pacific, linie z Hongkongu, zadbały o nasz komfort. W Hongkongu mieliśmy kilkugodzinną przesiadkę i ambitny plan: szybkie zwiedzanie. Niestety, plan rozbił się o deszczową rzeczywistość i naszą walkę z jet lagiem. Zamiast eksploracji miasta wybraliśmy siedzenie na lotnisku.

#wietnam #lotydowietnamu #vietnam #turkishaitlines #cathaypacific #lotniczetipy #taniebiletydoazji #taniebiletydowietnamu #biletydosajgonu
Instytut Oceanografii w Nha Trang, jedno z najstar Instytut Oceanografii w Nha Trang, jedno z najstarszych centrów badawczych w Wietnamie, zaprasza na niezwykłą podróż w głąb oceanu. A dokładniej – w głąb starego budynku pełnego ryb, formaliny i lekkiego chaosu. Brzmi jak coś dla was? No to zaczynajmy!

Wchodzimy do środka. Tutaj zaczyna się prawdziwa podróż, która bardziej przypomina wycieczkę do muzeum z czasów naszego dzieciństwa niż nowoczesne centrum edukacyjne.

Co znajduje się wewnątrz?🐠🦈🐙🪼
 • Akwaria – kilka pomieszczeń z małymi zbiornikami, w których pływają ryby, koralowce, a czasem coś, co wygląda jak mieszanka obu. Nie spodziewajcie się oceanicznego spektaklu na miarę dubajskiego akwarium – to raczej skromna prezentacja lokalnej fauny morskiej. 
 • Wypchane stworzenia morskie – tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Rekiny, żółwie, a nawet wieloryby w wersji „po życiu” czekają na was w szklanych gablotach. Niektóre eksponaty są imponujące, inne wyglądają, jakby miały za sobą długą i bolesną podróż przez czas. 
 • Zbiory w formalinie – jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wygląda ośmiornica w słoju, to macie okazję się przekonać. Kolekcja jest imponująca, ale trochę przypomina gabinet osobliwości z XIX wieku. Może i niezbyt nowoczesne, ale na pewno oryginalne.

Ile to kosztuje?💵
Wstęp kosztuje zaledwie 40 000 VND (około 7 zł) za osobę dorosłą i 20 000 VND (około 3,5 zł) za dziecko.

Jak się tam dostać?🚍🛵
Instytut znajduje się około 6 km od centrum Nha Trang. Najłatwiej dojechać  taksówką. Jeśli wolicie spacer, przygotujcie się na trochę wysiłku w tropikalnym słońcu (przetestowane). Fajnie idzie się plażą. Później, na ostatnie km, lepiej wziąć taksówkę.

#nhatrang #nhatrangvietnam #nhatrangzdzieckiem #wietnamzdzieckiem #polacywwietnamie #muzeumwwietnamie #wietnamskie #wietnam2024 #urlopwwietnamie #wakacjewwietnamie
W cieniu betonowych hoteli i gwaru skuterów w Nha W cieniu betonowych hoteli i gwaru skuterów w Nha Trang, znajdujemy Świątynię Long Son – miejsce, które łączy duchowość, architekturę i odrobinę wysiłku fizycznego.

Świątynia Long Son, znana także jako Pagoda Białego Buddy, została zbudowana pod koniec XIX wieku, choć obecny wygląd to efekt wielu remontów. 

Aby dotrzeć do najsłynniejszego punktu Long Son – wielkiego, siedzącego Białego Buddy – musimy wspiąć się po 152 schodach. Brzmi niewinnie? Poczekaj, aż poczujesz wietnamską wilgotność. 

Po drodze zatrzymujemy się przy Leżącym Buddzie - i tak, jest tak spokojny, jak tylko można sobie wyobrazić. Posąg przedstawia Buddę w momencie nirwany – czyli w stanie, który można osiągnąć, gdy przestajesz przejmować się szaleńczym ruchem w Nha Trang. To świetny moment, by złapać oddech (lub wymyślić pretekst, żeby już nie iść dalej).

Na szczycie wzgórza czeka na nas nagroda: gigantyczny, 24-metrowy posąg siedzącego Buddy Gautamy na lotosowym tronie. Widoczny z wielu części miasta, ten posąg jest nie tylko symbolem Long Son, ale też Nha Trang jako całości.

#wietnam #nhatrang #nhatrangzdzieckiem #świątyniawnhatrang #wakacjewwietnamie
Po dotarciu kolejką linową (tak, tą jedną z najdłu Po dotarciu kolejką linową (tak, tą jedną z najdłuższych nad wodą – 3,3 km), stajemy na ziemi Hon Tre i mamy ochotę krzyknąć „wow”. 
Palmy, szerokie chodniki, perfekcyjnie ułożona kostka i uśmiechnięta obsługa w firmowych uniformach. Ale zaraz… Gdzie ci wszyscy ludzie? Mimo popularności miejsca, wydaje nam się, że spacerujemy po lekko opustoszałym planie filmowym.

Po jakimś czasie spędzonym w kraju, gdzie skutery to przedłużenie nóg, a przepisy ruchu drogowego są raczej sugestią a nie regułą, Hon Tre jawi się nam jako dziwna, niemal surrealistyczna oaza. Wyobraź sobie – ani jednego skutera! Żadnych trąbiących klaksonów, żadnego ryzyka, że wjedzie w Was skuterzysta, który jednocześnie rozmawia przez telefon, wiezie dwie osoby oraz kurczaka w klatce. W zamian dostajemy chodniki. Tak, chodniki – i to takie, po których naprawdę można chodzić.

Nie ma się co oszukiwać – Hon Tre to miejsce, gdzie ryzyko zostało wyeliminowane do zera. Chcesz przejść przez ulicę? Proszę bardzo, nie ma ulic. Masz ochotę na dreszczyk emocji? Musisz poszukać go w parku rozrywki VinWonders, bo spacerując po wyspie, możesz co najwyżej potknąć się o własną nogę.

Hon Tre to Wietnam na sterydach – piękny, idealny, ale trochę… sztuczny:)

#wietnam #wietnamzdzieckiem #wyspawietnam #nhatrangatrakcje #hontre #hontre
Instagram

Dołącz do naszej grupy na FB: Tanie loty i wczasy – same rarytasy :)

grupa na fb
© 2026 Okulary Na Świat | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme