Skip to content
Okulary Na Świat
Menu
  • Strona główna
  • O nas
  • Tu i tam
    • Afryka
      • Egipt
    • Ameryka Północna
      • Meksyk
    • Azja
      • Arabia Saudyjska
      • Indonezja
      • Izrael
      • Malezja
      • Singapur
      • Tajlandia
      • Turcja
      • Wietnam
      • ZEA
    • Europa
      • Anglia
      • Belgia
      • Chorwacja
      • Czechy
      • Estonia
      • Francja
      • Grecja
      • Holandia
      • Łotwa
      • Macedonia
      • Polska
        • Małopolskie
        • Podkarpackie
        • Pomorskie
        • Wielkopolskie
      • Rumunia
      • Słowacja
      • Węgry
  • Lifestyle
    • Inspiracje
    • Hotele
    • Pyszności
    • Projekt: rodzina
      • z Afryki
      • z Ameryki Północnej
      • z Ameryki Południowej
      • z Azji
      • z Europy
    • Recenzje książek
    • Recenzje linii lotniczych
    • W podróży z dzieckiem
  • Tanie latanie
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Polski
  • English
Menu

Murale w Rzeszowie

2021-06-262021-08-13 by OkularyNaŚwiat

Rzeszów nie jest (jeszcze!) miastem, które słynie z porozrzucanych na ścianach kamienic murali. Przyjezdni chętniej chcą zobaczyć rynek, „Wielką” (pisaliśmy o pomniku TUTAJ) i „rondo dla pieszych”. Tutejszy street-art zdecydowanie nie jest magnesem przyciągającym tłumy, choć w mieście znajduje się całkiem sporo przykuwających uwagę wielkoformatowych dzieł.  Zobaczcie sami!

  • „Dziewczynka ze słuchawkami”, ul. Hoffmanowej 8

Tak sobie myśleliśmy, że jeśli to lato spędzimy w Polsce, to chcemy na Podkarpaciu poszukać „drewnali” namalowanych przez Arkadiusza Andrejkowa. Nigdy wcześniej nie interesowały nas stodoły z desek ponadgryzanych przez czas, ale prace sanockiego artysty, które widzieliśmy w sieci, wprawiły nas w zachwyt😍. Kto kojarzy temat? 🙂
W Rzeszowie jest kilka murali, które stworzył Arkadiusz. „Dziewczynka ze słuchawkami” to pierwszy, który widzieliśmy.Andrejkow rzeszów

  • „Dziewczynka przy studni”,  ul. Naruszewicza 18

Symbolem przewodnim tych rzeszowskich murali  stworzonych przez Arkadiusza Andrejkowa miała być woda. A dlaczego akurat ten żywioł? Nie dlatego, że tuż obok przepływa Wisłok, a dlatego, że ściany budynku należą do Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodno-Kanalizacyjnego :). Myślicie, że to udane nawiązanie do profilu przedsiębiorstwa? 🙂Andrejkow rzeszów

mural w rzeszowie

rzeszów mural

rzeszów street art

  • „W samo południe”, ul. Lisa Kuli 13

Z jednej ze ścian rzeszowskich kamienic spogląda na nas Gary Cooper z legendarnego, starego westernu „W samo południe” (1952). Akcja filmu toczy się w małym miasteczku, w którym mieszkańcy są zastraszeni przez 4 rewolwerowców. Jest też tam on – heroiczny szeryf Will Kane (gra go Gary Cooper), który w pojedynkę broni sterroryzowanych ludzi. Kto nie zna filmu, to może kojarzyć namalowany wizerunek ze słynnego plakatu namawiającego do głosowania w wyborach 4 czerwca 1989 roku. Mało kto wie, że reżyser filmu „W samo południe” – Fred Zinneman, urodził się w Rzeszowie. Autorem muralu jest Kamil Kuzko.rzeszów mural

  • Tadeusz Nalepa, ul. Jagiellońska 24

Tadeusz Nalepa to legenda polskiego bluesa. Wykształcony muzycznie w Rzeszowie lider zespołu Breakout zdobi drzwi garażu Rzeszowskiej Estrady (czy malunek na drzwiach to nadal mural?)mural nalepa

  • Edward Janusz, ul. Jagiellońska 24 (obok Tadeusza Nalepy)

Edward Janusz był jednym z najlepszych fotografów XIX/XX wieku. Dzięki pracy Edwarda galicyjski Rzeszów ocalał od zapomnienia – dokumentował codzienne życie rzeszowian, uczestniczył w ważnych wydarzeniach i uroczystościach. Oprócz tego, że fotografował „tamto” miasto, Edward był działaczem na rzecz Rzeszowa.Edward Janusz

  • „Punkt widzenia”, ul. Reymonta (pod Wiaduktem Śląskim)

Bohaterką tego muralu jest Irena Elgas-Markiewicz, wnuczka Leopoldyny Januszowej i Edwarda Janusza (tak, tego znanego galicyjskiego fotografa z murala wyżej :)). Autorami dzieła są Michał Czerko, Michał Mach i Dominik Moryń.mural rzeszów

  • Studnie z twarzami, rzeszowskie bulwary

Studnie spoglądające na nas twarzami osób ze świata teatru, filmu, muzyki, etnografii. Na 12 studniach widnieją wizerunki mężczyzn, m.in. Tadeusza Nalepy, Tomasza Stańko, Józefa Szajny i Juliana Przybosia. Dwie studzienki zdobią twarze kobiet – Anny German i Wandy Siemaszkowej. Wszystkie postacie związane były z regionem rzeszowskim. mural w Rzeszowie

rzeszów mural
  • Janusz Korczak, ul. Korczaka 2

Wielkoformatowe dzieło Arkadiusza Andrejkowa na jednym z rzeszowskich bloków. Mural przedstawia Janusza Korczaka z gromadką osieroconych dzieci.
Janusz Korczak był lekarzem, i pedagogiem. Na początku XX wieku utworzył w Warszawie Dom Sierot dla dzieci żydowskich, który został zlikwidowany przez Niemców w 1942 roku. Zaraz po „likwidacji” Janusz Korczak, personel sierocińca oraz około 200 wychowujących się w nim dzieci, zostali przewiezieni do obozu koncentracyjnego w Treblince. Wszyscy zginęli w komorze gazowej.

mural rzeszów korczak
  • Stanisław Wyspiański, ul. Wyspiańskiego 37

Stanisław Wyspiański (1868-1907) był jednym z najbardziej wszechstronnych artystów swojego pokolenia. Oprócz malowania zajmował się pisaniem poezji i dramatów (kto jeszcze pamięta „Wesele” ze szkoły?), reżyserią, tworzeniem witraży i elewacji, architekturą budowlaną i wnętrz oraz projektowaniem mebli. wyspiański

  • Joker, ul. Partyzantów 2

Tego dnia pojechaliśmy do Jasionki, poszukać muralu A. Andrejkowa na ścianie Ośrodka Kształcenia Lotniczego. Fajny, ale nie można go zobaczyć z bliska. Widoczny jest tylko z drogi wojewódzkiej 878, jadąc z Rzeszowa w kierunku portu lotniczego, po lewej stronie. Po powrocie poszliśmy na spacer do „Jokera”. Przed ścianą z namalowanym psychopatą było kilka górek z ziemią, które zasłaniały mural i głęboka dziura w ziemi🤪joker rzeszów

  • Mural na ścianie Uniwersytetu Rzeszowskiego, widoczny od ul. Pigonia

Ten  malunek znajdujący się na jednej ze ścian UR ma za zadanie przekazać uniwersytecką ideę. Zawiera elementy kojarzące się z nauką: książki, będące kluczem do wiedzy oraz schody – droga do sukcesu nie jest prosta. Pomysł stworzenia tego typu muralu to inicjatywa samej uczelni, co jest bardzo dobrą ideą, bo promuje on absolwentów Wydziału Sztuki tej placówki edukacyjnej. Wykonawcą muralu jest Tomasz Baran – absolwent UR.mural Rzeszów

  • „Podwodny świat”, ul. Lwowska 12

Malowidła podwodnego świata zajmują aż 220 m². Schodząc po schodach do ul. Krakusa, na muralu widzimy ławicę złotych rybek, ukwiały i meduzy. W dziele można dostrzec również jaskinie, ośmiornicę i przerażającego rekina, który głodny wyłania się zza zatopionego okrętu. To dzieło Michała Czerko oraz artystów o pseudonimach Magnes i Medi jest naprawdę rewelacyjne. Dla nas to „Baby shark po rzeszowsku” :).
lwowska mural rzeszów
malowana bajka rzeszów
street art w Rzeszowie

  • „Bajka malowana”, ul Siemieńskiego (naprzeciwko Urzędu Skarbowego)

„Bajka malowana” to chyba najdłuższy mural, jaki do tej pory widzieliśmy. Rzeszowski ciepłociąg w rękach graficiarzy 😍.

rzeszów mural
rzeszów mural
rzeszów mural
rzeszów mural
rzeszów mural
rzeszów mural
rzeszów mural
rzeszów mural
rzeszów mural
  • Mapa dawnego Rzeszowa, ul. Sokoła 2

Mapa XVIII-wiecznego Rzeszowa według Karola Henryka Wiedemanna. Okazją do powstania muralu było 650-lecie lokacji miasta w 2004 roku.  Autorami są Ewelina i Marcin Gruszczyńscy, Kamil Jodko oraz Sebastian Ślęczka.mural rzeszów

  • Bombowiec „Łoś”, ul. Sobieskiego 2

Rysunek techniczny bombowca znanego bardziej jako „Łoś” w skali 2:1. Jaki związek ma ten bombowiec z Rzeszowem? „Łoś” był produkowany w WSK PZL Mielec, natomiast silniki do tego samolotu wyprodukowano właśnie w stolicy Podkarpacia. Pierwszy „Łoś” opuścił fabrykę w 1939 r. W okresie dwudziestolecia międzywojennego był najbardziej zaawansowanym technicznie polskim samolotem bombowym.łoś rzeszów

  • „Deballage”, ul. Sokoła 3

W pobliżu rzeszowskiego teatru znajduje się mural, na którym widnieje scena z przedstawienia „Deballage” autorstwa Józefa Szajny (artysta urodził się w Rzeszowie). Sztuka opowiada o degradacji człowieka na skutek ludzkiej pasywności, głupoty, braku miłości i pojawiającej się w jej miejsce nienawiści.Deballage

  • Fryderyk Szopen, ul. Szopena 33

mural w rzeszowie

  • Kobieta, ul. Staszica 6

mural rzeszów

Wróć

1 thought on “Murale w Rzeszowie”

  1. Ja pisze:
    2022-11-24 o 9:11 pm

    Bardzo chętnie udostepnie ścianę budynku jednorodzinnego przy ul. Tulipanowej w Rzeszowie

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polub nas na facebooku

Śledź nas na Instagramie

🏚️ Osiedle Przyjaźń – czyli warszawska kapsuła cza 🏚️ Osiedle Przyjaźń – czyli warszawska kapsuła czasu.

Tu czas się zatrzymał - drewniane domki, ciche podwórka i malownicze werandy, które widziały więcej niż niejeden monitoring. 
Zamiast szklanego biurowca – zielony domek z kotem na dyżurze. Zamiast parkomatu – zaparkowany skuter z duszą. A zamiast bramy z domofonem – pies z noskiem wystawionym pod furtkę 🙂

Kiedyś tymczasowe miasteczko dla radzieckich budowniczych Pałacu Kultury, dziś – pełnoprawna stolica drewnianego klimatu i niezamierzonych sentymentów.
#warszawa #osiedleprzyjaźń #osiedleprzyjazn #drewnianedomki #drewnianedomy #atrakcjewarszawa
🧶 Praga się wydziarała… tzn. wydziergała! 🧶 Warsz 🧶 Praga się wydziarała… tzn. wydziergała! 🧶

Warszawska Praga. Miejsce, gdzie czasem trudno odróżnić sztukę uliczną od sabatu miejskich dziwadeł.  To tutaj słupki – TE nudne, czarne, uliczne kikutki – postanowiły wyjść z cienia i… założyć swetry. A efekt? Każdy słupek ma więcej osobowości niż niejeden kandydat w wyborach samorządowych.

Baby Yoda? Jest. Minionek? Oczywiście. Kicia Kocia? A jakże. Fortepian w rozmiarze słupkowym? Czemu nie!
Są też paski, kropki, kwiatki i podejrzane stworzenia przypominające wełniane kaktusy po LSD. 

I nie pytaj, czy to sztuka – to Praga.

Praga się nie zmienia. Praga się rozwija – z pętelki na pętelkę.

📍ul. Kawęczyńska, Warszawa##

#warszawa #warszawapraga #warszawazdzieckiem #warszawazdziećmi #warszawa_warsaw #pragapołudnie #atrakcjewarszawa #atrakcjewarszawy
W Dubaju wszystko musi być większe - nawet chwasty W Dubaju wszystko musi być większe - nawet chwasty :)

W samym sercu Dubaju, tuż obok Burdż Chalifa, można natknąć się na gigantyczne dmuchawce. Nie, nie rosną tutaj naturalnie. To rzeźba polskiego artysty Mirka Struzika(tak, dobrze czytacie – Mirek to Polak, który zrobił Dubajowi łąkę:)). Jego gigantyczne dmuchawce wyglądają, jakby ktoś wziął zwykłe polne rośliny i wrzucił je do laboratorium, w którym inżynierowie Dubaju projektują kolejne megastruktury. Efekt? Futurystyczna łąka ze stali nierdzewnej, podświetlona w taki sposób, że wieczorem wygląda jak scenografia do filmu science fiction.

Jeśli Dubaj ma jedną zasadę, to brzmi ona: rób wrażenie. I dmuchawce Mirka Struzika doskonale wpisują się w tę filozofię.

#dubaj #dmuchawcedubaj #dzieckowdubaju #dubajzdzieckiem #dubaj🇦🇪 #mirekstruzik #polacywpodróży #polacywdubaju #burdżchalifa #burdzchalifa
Nasz trzeci raz w Dubaju. Trzydniowy stop w drodze Nasz trzeci raz w Dubaju. Trzydniowy stop w drodze do Wietnamu. Gdzie się zatrzymać? Braliśmy pod uwagę dwie opcje: Deirę – starą, handlową część Dubaju, oraz Szardżę – sąsiedni emirat, który jest tańszy, ale jednocześnie konserwatywny i mniej „dubajski”. Ostatecznie wygrała Deira – bo blisko lotniska i bardziej autentyczna.
 

Deira – Dubaj, który oddycha, a nie tylko błyszczy🫚🧄🧅

Jeśli wasza wizja Dubaju to jedynie szklane wieżowce, złote klamki i klimatyzowane przystanki autobusowe, to Deira może was zdziwić. To tutaj miasto naprawdę żyje. Nie w Instagramowym sensie „wow, patrzcie na ten infinity pool”, ale w rzeczywistości – w wąskich uliczkach, przy zatłoczonych bazarach, w zapachu świeżego chleba i przypraw.

Wielu uważa Deirę za „mniej bezpieczną”, co w języku turystów oznacza zazwyczaj: jest tam taniej i bardziej autentycznie. W rzeczywistości nie czuliśmy się tu ani trochę zagrożeni – może poza chwilą, gdy sprzedawca perfum próbował przekonać nas, że jego zapach „trzyma się dwa tygodnie” 😉

Kto mieszka w Deirze? 👳‍♂️🧕

Deira to Dubaj imigrantów. Mieszka tu głównie ludność pochodząca z Indii, Pakistanu, Bangladeszu, Filipin i Afryki Wschodniej. To oni od dekad tworzą to miasto – prowadzą sklepy, smażą najlepsze samosy w okolicy i zarządzają biznesami, które pozwoliły Dubajowi stać się tym, czym jest. 

Abra – najtańsza atrakcja Dubaju🚣

Jedną z największych atrakcji Deiry jest przeprawa przez zatokę Dubai Creek. I tu wchodzi ona – cała na drewniano – abra. To tradycyjna łódka, którą od wieków mieszkańcy Dubaju przemieszczali się między Deirą a Bur Dubai. Koszt tej przygody? 2 dirhamy (czyli jakieś 2,20 zł). Tak, w Dubaju nadal istnieje coś, co kosztuje mniej niż batonik w automacie. 

Przejazd trwa dosłownie kilka minut, ale to wystarczy, by poczuć klimat dawnego Dubaju. 

#dubaj #dubajzdzieckiem #deira #deirazdzieckiem #dubaicreek #dubaj🇦🇪 #emiratyarabskiedlapolaków #dubajdlapolaków #dubajewo #dzieckowdubaju #abra #abradubaj
Ile kosztuje dostanie się do Wietnamu? Podzielimy Ile kosztuje dostanie się do Wietnamu? Podzielimy się naszymi kosztami i przemyśleniami, ale zaznaczamy: byliśmy uwiązani terminami, więc niektóre decyzje można było zorganizować taniej. Mediana? Zazwyczaj wychodzi drożej. A my? No cóż, złapaliśmy kilka okazji, ale i kilka wpadek. Oto jak to wyglądało.

Loty – czyli jak nie zbierać mil🛫

Nasza podróż rozpoczęła się od lotu do… Dubaju. Dlaczego? Bo promocje kuszą. Turkish Airlines miało wtedy świetną ofertę – bilety w dwie strony za 1150 PLN na osobę, z bagażem rejestrowanym i posiłkiem na pokładzie. Brzmiało jak marzenie, prawda? Tym bardziej że zbieramy punkty Miles & More. 
Niestety, jak się później okazało, w zakupionej przez nas taryfie punkty nie są naliczane. Brawo my 🙂

Na dokładkę czekała nas sześciogodzinna przesiadka w Stambule. Czy można to było zorganizować lepiej? Pewnie. Ale przynajmniej odkryliśmy pro tip: jeśli macie przesiadkę dłuższą niż 5 godzin, Turkish Airlines oferuje darmowy posiłek na lotnisku. Wystarczy udać się do Care Pointu i poprosić o voucher – dostaniecie kupon na posiłek z napojem do wykorzystania w jednej z restauracji. Biorąc pod uwagę ceny na lotnisku w Stambule (jedna kanapka Big Mac za 62 PLN, serio?), to jest game changer.

Dubaj – trzy dni błyskotek🏙️🇦🇪

W Dubaju spędziliśmy trzy dni. Nie będziemy się rozpisywać, bo Dubaj to Dubaj: błysk, przepych i klimatyzacja ustawiona na „syberyjski mróz”. Naszym następnym krokiem był lot Cathay Pacific do Wietnamu – dokładnie do Ho Chi Minh.

Lot do Wietnamu ✈️🇻🇳

Za bilet w dwie strony z Dubaju do Ho Chi Minh zapłaciliśmy 1450 PLN na osobę. Cena obejmowała bagaż rejestrowany i posiłek, a Cathay Pacific, linie z Hongkongu, zadbały o nasz komfort. W Hongkongu mieliśmy kilkugodzinną przesiadkę i ambitny plan: szybkie zwiedzanie. Niestety, plan rozbił się o deszczową rzeczywistość i naszą walkę z jet lagiem. Zamiast eksploracji miasta wybraliśmy siedzenie na lotnisku.

#wietnam #lotydowietnamu #vietnam #turkishaitlines #cathaypacific #lotniczetipy #taniebiletydoazji #taniebiletydowietnamu #biletydosajgonu
Instytut Oceanografii w Nha Trang, jedno z najstar Instytut Oceanografii w Nha Trang, jedno z najstarszych centrów badawczych w Wietnamie, zaprasza na niezwykłą podróż w głąb oceanu. A dokładniej – w głąb starego budynku pełnego ryb, formaliny i lekkiego chaosu. Brzmi jak coś dla was? No to zaczynajmy!

Wchodzimy do środka. Tutaj zaczyna się prawdziwa podróż, która bardziej przypomina wycieczkę do muzeum z czasów naszego dzieciństwa niż nowoczesne centrum edukacyjne.

Co znajduje się wewnątrz?🐠🦈🐙🪼
 • Akwaria – kilka pomieszczeń z małymi zbiornikami, w których pływają ryby, koralowce, a czasem coś, co wygląda jak mieszanka obu. Nie spodziewajcie się oceanicznego spektaklu na miarę dubajskiego akwarium – to raczej skromna prezentacja lokalnej fauny morskiej. 
 • Wypchane stworzenia morskie – tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Rekiny, żółwie, a nawet wieloryby w wersji „po życiu” czekają na was w szklanych gablotach. Niektóre eksponaty są imponujące, inne wyglądają, jakby miały za sobą długą i bolesną podróż przez czas. 
 • Zbiory w formalinie – jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wygląda ośmiornica w słoju, to macie okazję się przekonać. Kolekcja jest imponująca, ale trochę przypomina gabinet osobliwości z XIX wieku. Może i niezbyt nowoczesne, ale na pewno oryginalne.

Ile to kosztuje?💵
Wstęp kosztuje zaledwie 40 000 VND (około 7 zł) za osobę dorosłą i 20 000 VND (około 3,5 zł) za dziecko.

Jak się tam dostać?🚍🛵
Instytut znajduje się około 6 km od centrum Nha Trang. Najłatwiej dojechać  taksówką. Jeśli wolicie spacer, przygotujcie się na trochę wysiłku w tropikalnym słońcu (przetestowane). Fajnie idzie się plażą. Później, na ostatnie km, lepiej wziąć taksówkę.

#nhatrang #nhatrangvietnam #nhatrangzdzieckiem #wietnamzdzieckiem #polacywwietnamie #muzeumwwietnamie #wietnamskie #wietnam2024 #urlopwwietnamie #wakacjewwietnamie
W cieniu betonowych hoteli i gwaru skuterów w Nha W cieniu betonowych hoteli i gwaru skuterów w Nha Trang, znajdujemy Świątynię Long Son – miejsce, które łączy duchowość, architekturę i odrobinę wysiłku fizycznego.

Świątynia Long Son, znana także jako Pagoda Białego Buddy, została zbudowana pod koniec XIX wieku, choć obecny wygląd to efekt wielu remontów. 

Aby dotrzeć do najsłynniejszego punktu Long Son – wielkiego, siedzącego Białego Buddy – musimy wspiąć się po 152 schodach. Brzmi niewinnie? Poczekaj, aż poczujesz wietnamską wilgotność. 

Po drodze zatrzymujemy się przy Leżącym Buddzie - i tak, jest tak spokojny, jak tylko można sobie wyobrazić. Posąg przedstawia Buddę w momencie nirwany – czyli w stanie, który można osiągnąć, gdy przestajesz przejmować się szaleńczym ruchem w Nha Trang. To świetny moment, by złapać oddech (lub wymyślić pretekst, żeby już nie iść dalej).

Na szczycie wzgórza czeka na nas nagroda: gigantyczny, 24-metrowy posąg siedzącego Buddy Gautamy na lotosowym tronie. Widoczny z wielu części miasta, ten posąg jest nie tylko symbolem Long Son, ale też Nha Trang jako całości.

#wietnam #nhatrang #nhatrangzdzieckiem #świątyniawnhatrang #wakacjewwietnamie
Po dotarciu kolejką linową (tak, tą jedną z najdłu Po dotarciu kolejką linową (tak, tą jedną z najdłuższych nad wodą – 3,3 km), stajemy na ziemi Hon Tre i mamy ochotę krzyknąć „wow”. 
Palmy, szerokie chodniki, perfekcyjnie ułożona kostka i uśmiechnięta obsługa w firmowych uniformach. Ale zaraz… Gdzie ci wszyscy ludzie? Mimo popularności miejsca, wydaje nam się, że spacerujemy po lekko opustoszałym planie filmowym.

Po jakimś czasie spędzonym w kraju, gdzie skutery to przedłużenie nóg, a przepisy ruchu drogowego są raczej sugestią a nie regułą, Hon Tre jawi się nam jako dziwna, niemal surrealistyczna oaza. Wyobraź sobie – ani jednego skutera! Żadnych trąbiących klaksonów, żadnego ryzyka, że wjedzie w Was skuterzysta, który jednocześnie rozmawia przez telefon, wiezie dwie osoby oraz kurczaka w klatce. W zamian dostajemy chodniki. Tak, chodniki – i to takie, po których naprawdę można chodzić.

Nie ma się co oszukiwać – Hon Tre to miejsce, gdzie ryzyko zostało wyeliminowane do zera. Chcesz przejść przez ulicę? Proszę bardzo, nie ma ulic. Masz ochotę na dreszczyk emocji? Musisz poszukać go w parku rozrywki VinWonders, bo spacerując po wyspie, możesz co najwyżej potknąć się o własną nogę.

Hon Tre to Wietnam na sterydach – piękny, idealny, ale trochę… sztuczny:)

#wietnam #wietnamzdzieckiem #wyspawietnam #nhatrangatrakcje #hontre #hontre
Instagram

Dołącz do naszej grupy na FB: Tanie loty i wczasy – same rarytasy :)

grupa na fb
© 2026 Okulary Na Świat | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme