Przed Świętami Bożego Narodzenia udało nam się wyskoczyć na dwa dni do Przemyśla. Będąc w Przemyślu, nie mogliśmy odpuścić sobie wizyty w pobliskim Krasiczynie. Tylko 10 km dzieliło nas od zamku, który jest jednym z najpiękniejszych skarbów architektury renesansowo-manierystycznej w Europie. A oprócz tego posiada też swoją historię z dreszczykiem – a te lubimy przecież najbardziej!
Kilka zdań o zamku w Krasiczynie
Zamek w Krasiczynie i otaczający go park został zbudowany przez rodzinę Krasickich. Po bezpotomnej śmierci Krasickich zamek przechodził z rąk do rąk, z rodu do rodu, aż wreszcie jego właścicielami zostali Sapiehowie w 1834 roku. Sapiehowie byli bardzo przedsiębiorczym rodem, który przez nieco ponad 100 lat bardzo dbał o swoje włości. W Krasiczynie Sapiehowie założyli tartak, browar i fabrykę maszyn rolniczych. To właśnie za ich czasów gościł w Krasiczynie Jan Matejko, który częściowo tam malował swoją Bitwę Pod Grunwaldem. Warto dodać, że to właśnie ten ród urządził wspaniały park wokół zamku. Rodzina wprowadziła zwyczaj sadzenia drzew w pałacowym parku po narodzinach każdego dziecka: syna – dębu córki – lipy. Drzewa te rosną do tej pory. W parku rośnie też wiele egzotycznych okazów, m. in. miłorząb japoński. Podobno trzykrotne okrążenie tego drzewa zapewnia spełnienie najskrytszych marzeń – my je okrążyliśmy, jesteśmy teraz na etapie czekania na urzeczywistnienie marzeń. A w tych pandemicznych czasach są one bardzo przyziemne ;).









1 thought on “O zamku w Krasiczynie i Białej Damie, która w nim straszy”