Skip to content
Okulary Na Świat
Menu
  • Strona główna
  • O nas
  • Tu i tam
    • Afryka
      • Egipt
    • Ameryka Północna
      • Meksyk
    • Azja
      • Arabia Saudyjska
      • Indonezja
      • Izrael
      • Malezja
      • Singapur
      • Tajlandia
      • Turcja
      • Wietnam
      • ZEA
    • Europa
      • Anglia
      • Belgia
      • Chorwacja
      • Czechy
      • Estonia
      • Francja
      • Grecja
      • Holandia
      • Łotwa
      • Macedonia
      • Polska
        • Małopolskie
        • Podkarpackie
        • Pomorskie
        • Wielkopolskie
      • Rumunia
      • Słowacja
      • Węgry
  • Lifestyle
    • Inspiracje
    • Hotele
    • Pyszności
    • Projekt: rodzina
      • z Afryki
      • z Ameryki Północnej
      • z Ameryki Południowej
      • z Azji
      • z Europy
    • Recenzje książek
    • Recenzje linii lotniczych
    • W podróży z dzieckiem
  • Tanie latanie
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Polski
  • English
Menu

Christine z rodziną z Niemiec

2019-07-242020-02-08 by OkularyNaŚwiat

Jesteśmy czteroosobową rodziną zamieszkującą małe gospodarstwo rolne w północnym Szwarcwaldzie, pomiędzy Karlsruhe a Pforzheim w Niemczech. Mamy jednego kota i chcielibyśmy mieć też kury. Mieszkamy w starym domu z około 1850 roku, który stale wymaga poważnych remontów. Nasza posiadłość jest dość spora, mamy więc miejsce na niewielki sad i kilka grządek. Żyjemy w małym miasteczku o nazwie Dobel. Otaczają nas las i łąki. Latem ludzie przyjeżdżają tu ze względu na przepiękną pogodę i liczne trasy wędrówkowe, a zimą jest tu raj dla miłośników sportów zimowych. Każdego roku mamy mnóstwo śniegu w styczniu i w lutym. Większość swojego czasu spędzam na robieniu przetworów. W wolnym czasie gram w tenisa oraz piszę powieści i krótkie opowiadania pod moim pseudonimem – Yolanda King. Z zawodu jestem tłumaczem, ale zajmuję się dawaniem korepetycji z języka angielskiego, niemieckiego i włoskiego. Mój mąż, Michael, pracuje jako specjalista w Dziale Zapewnienia Jakości. Nasza córka, Caroline, ma 9 lat i od września pójdzie do 4 klasy, a nasz syn Christopher ma 7 lat i już wkrótce rozpocznie edukację w drugiej klasie.

Christine, Michael, Caroline i Christopher

Jakimi zabawkami lubią się bawić Wasze dzieci?

Zarówno nasza córka, jak i syn, uwielbiają klocki Lego i figurki Schleich. Grywają często w planszówki, gry karciane i w cokolwiek, co zdołają wymyślić. Nie pozwalamy im na spędzanie dużej ilości czasu przed telewizorem czy komputerem, szczególnie gdy bawią się z rówieśnikami. Dzięki temu muszą być bardziej kreatywni.

Jakie są lokalne przekąski dla dzieci?

Nasze dzieci zajadają się różnego rodzaju jagodami rosnącymi w naszym ogródku lub warzywami, takimi jak pomidorki czy groszek. Często piekę babeczki owocowe lub ciasto. W każdej chwili mogą sięgnąć po owoce, zawsze są one dostępne. Czasem jedzą też jogurt.

Czy gotujesz w domu dla dzieci?

Gotuję codziennie lub co drugi dzień i jemy też dużo sałatek. Nie serwuję gotowego jedzenia, za wyjątkiem okazjonalnej pizzy, kiedy przyjaciele moich dzieci przychodzą z wizytą po szkole. Oni nie potrafią docenić mojej kuchni, ponieważ nie są fanami warzyw!

Fistball to gra zespołowa łącząca w sobie elementy tenisa i siatkówki. W grze bierze udział dwie drużyny, każda po 5 zawodników. Zespoły znajdują się po przeciwnych stronach boiska przedzielonych siatką o wysokości 2 metrów. Naczelna zasada jest taka, żeby posłać piłkę na stronę oponenta, odbijając ją jedynie pięścią. Uderzenie otwartą dłonią albo inną częścią ciała uważane jest za błąd. Fistball jest popularną grą w Niemczech, Austrii, Włoszech i Brazylii.

Jak Caroline i Christopher spędzają czas wolny?

Nasz dom jest pełen dzieciaków niemal każdego dnia tygodnia, więc zawsze znajdzie się ktoś do zabawy. Dodatkowo Caroline i Christopher grają w fistball 2 razy w tygodniu i ćwiczą karate. Oboje również uprawiają gimnastykę.  Christopher gra na perkusji. Oboje uwielbiają czytać.

Czy możesz wyjaśnić, jak działa urlop macierzyński w Niemczech? Jak długo trwa? Czy młoda matka może wrócić do pracy bez żadnych przeszkód?

Urlop macierzyński w Niemczech trwa 3 lata. Jako że ja zawsze wykonywałam wolny zawód, nie mam pewności co do tego, ile kobieta dostaje pieniędzy podczas urlopu macierzyńskiego. Mąż jest uprawniony do 6 miesięcy urlopu tacierzyńskiego. Jeżeli zdecyduje się go wziąć – urlop macierzyński skraca się do 2 i pół roku. Podczas pobytu na urlopie ojcowskim pensja ojca ulega pomniejszeniu.
Powrót do pracy nie stanowi większego problemu. Firma, w której pracujesz, na początku urlopu macierzyńskiego jest zobligowana przez prawo do ponownego zatrudnienia Cię i wypłaty pensji sprzed urlopu.

Jakie są role rodziców w Twoim kraju? Jakie obowiązki należą do matki, a jakie do ojca?

Jesteśmy tradycyjną rodziną, w której Michael zarabia większość pieniędzy, a ja wykonuję wolny zawód. Innymi słowy, ja zajmuję się dziećmi i ogrodem. Z tego, co widzę, w większości innych rodzin oboje z rodziców pracują. Na ogół kobieta ma pracę w niepełnym wymiarze godzin, podczas gdy mężczyzna w pełnym wymiarze godzin.
Ja wykonuję dużą część prac domowych, ale Michael sprząta kuchnię w nocy, przygotowuje lunch dla dzieci do szkoły i pomaga mi sprzątać łazienkę. W razie potrzeby wykonuje również inne zadania bez marudzenia. Niektóre z moich przyjaciółek mówią mi, że ich mężowie oczekują od nich, że będą pracować, ogarną dzieciaki i samodzielne ogarną wszystkie obowiązki związane z utrzymaniem mieszkania, podczas gdy oni będą siedzieć wygodnie z założonymi nogami. Takie coś nie ma miejsca w naszym domu.

Czy państwo w jakiś sposób wspiera rodziny z dziećmi?

Z tego, co mi wiadomo, każdy musi płacić za przedszkole z własnej kieszeni. Ceny różnią się w zależności od regionu. Nasz region, Badenia – Wirtembergia jest bardzo drogi. Koszty życia ogólnie są tu bardzo wysokie. Niemcy nie są bardzo przyjaznym dzieciom krajem. Polityka nie sprzyja rodzinom. Jest zaledwie kilka świadczeń rządowych. Każde dziecko jest uprawnione do otrzymania określonego pieniężnego świadczenia miesięcznego, wypłacanego przez rząd. Jednak zostało to wprowadzone niedawno. Nic poza tym.
Szkoły – jak również materiały szkolne, takie jak książki – są bezpłatne, chyba że dziecko chodzi do prywatnej szkoły. Poziom nauczania zdegenerował się w szokującym stopniu od czasu kiedy ja uczęszczałam do liceum. Jest on całkowicie przestarzały i wymagałby gruntownej zmiany. Nie chcę wchodzić tutaj w szczegóły. Jest to dla mnie bolesny temat i mogłabym zapełnić tysiące stron sugestiami, w jaki sposób można by poprawić system, techniki nauczania itp. Ale Niemcy tak bardzo boją się, Bóg jeden raczy wiedzieć czego, że ten strach staje im na drodze do zmian i postępu. To bardzo frustrujące

Czy szczepicie swoje dzieci? Jeśli tak, to przeciwko czemu? Czy szczepienie dzieci jest obowiązkowe?

Tak. Przeciw w zasadzie wszystkiemu, co sugerują pediatrzy. Zazwyczaj są to bardzo cenne rady, które można zastosować.
Teraz obowiązkowe jest szczepienie przeciwko odrze. Wcześniej nie było, jednakże w świetle niedawnych przypadków zachorowań na odrę, zmieniono prawo

Czy podróżowanie z dzieckiem po Niemczech jest bezpieczne? Na co uważać?

Podróżowanie po Niemczech jest całkowicie bezpieczne.
Miałam jedynie problemy ze starszymi ludźmi podczas korzystania z transportu publicznego. Często na mnie krzyczeli, kiedy moje dzieci płakały. Byłam także straszona i obrażana. Nie wszyscy pomogą Ci podnieść wózek, aby wysiąść z autobusu lub tramwaju. Starzy ludzie tutaj mogą być niezwykle osobliwi.
Sądzę, że restauracje i usługi publiczne starają się wyjść naprzeciw rodzinom. Większość miejsc posiada pokoje dla rodzica z dzieckiem i miejsca zabaw dla dzieci. Restauracje posiadają również specjalne menu dla dzieci.
Opłaty za wstęp są niższe dla dzieci, gdziekolwiek się udasz. Jest również mnóstwo kursów i zajęć dla dzieci.
Wróć

Polub nas na facebooku

Śledź nas na Instagramie

🏚️ Osiedle Przyjaźń – czyli warszawska kapsuła cza 🏚️ Osiedle Przyjaźń – czyli warszawska kapsuła czasu.

Tu czas się zatrzymał - drewniane domki, ciche podwórka i malownicze werandy, które widziały więcej niż niejeden monitoring. 
Zamiast szklanego biurowca – zielony domek z kotem na dyżurze. Zamiast parkomatu – zaparkowany skuter z duszą. A zamiast bramy z domofonem – pies z noskiem wystawionym pod furtkę 🙂

Kiedyś tymczasowe miasteczko dla radzieckich budowniczych Pałacu Kultury, dziś – pełnoprawna stolica drewnianego klimatu i niezamierzonych sentymentów.
#warszawa #osiedleprzyjaźń #osiedleprzyjazn #drewnianedomki #drewnianedomy #atrakcjewarszawa
🧶 Praga się wydziarała… tzn. wydziergała! 🧶 Warsz 🧶 Praga się wydziarała… tzn. wydziergała! 🧶

Warszawska Praga. Miejsce, gdzie czasem trudno odróżnić sztukę uliczną od sabatu miejskich dziwadeł.  To tutaj słupki – TE nudne, czarne, uliczne kikutki – postanowiły wyjść z cienia i… założyć swetry. A efekt? Każdy słupek ma więcej osobowości niż niejeden kandydat w wyborach samorządowych.

Baby Yoda? Jest. Minionek? Oczywiście. Kicia Kocia? A jakże. Fortepian w rozmiarze słupkowym? Czemu nie!
Są też paski, kropki, kwiatki i podejrzane stworzenia przypominające wełniane kaktusy po LSD. 

I nie pytaj, czy to sztuka – to Praga.

Praga się nie zmienia. Praga się rozwija – z pętelki na pętelkę.

📍ul. Kawęczyńska, Warszawa##

#warszawa #warszawapraga #warszawazdzieckiem #warszawazdziećmi #warszawa_warsaw #pragapołudnie #atrakcjewarszawa #atrakcjewarszawy
W Dubaju wszystko musi być większe - nawet chwasty W Dubaju wszystko musi być większe - nawet chwasty :)

W samym sercu Dubaju, tuż obok Burdż Chalifa, można natknąć się na gigantyczne dmuchawce. Nie, nie rosną tutaj naturalnie. To rzeźba polskiego artysty Mirka Struzika(tak, dobrze czytacie – Mirek to Polak, który zrobił Dubajowi łąkę:)). Jego gigantyczne dmuchawce wyglądają, jakby ktoś wziął zwykłe polne rośliny i wrzucił je do laboratorium, w którym inżynierowie Dubaju projektują kolejne megastruktury. Efekt? Futurystyczna łąka ze stali nierdzewnej, podświetlona w taki sposób, że wieczorem wygląda jak scenografia do filmu science fiction.

Jeśli Dubaj ma jedną zasadę, to brzmi ona: rób wrażenie. I dmuchawce Mirka Struzika doskonale wpisują się w tę filozofię.

#dubaj #dmuchawcedubaj #dzieckowdubaju #dubajzdzieckiem #dubaj🇦🇪 #mirekstruzik #polacywpodróży #polacywdubaju #burdżchalifa #burdzchalifa
Nasz trzeci raz w Dubaju. Trzydniowy stop w drodze Nasz trzeci raz w Dubaju. Trzydniowy stop w drodze do Wietnamu. Gdzie się zatrzymać? Braliśmy pod uwagę dwie opcje: Deirę – starą, handlową część Dubaju, oraz Szardżę – sąsiedni emirat, który jest tańszy, ale jednocześnie konserwatywny i mniej „dubajski”. Ostatecznie wygrała Deira – bo blisko lotniska i bardziej autentyczna.
 

Deira – Dubaj, który oddycha, a nie tylko błyszczy🫚🧄🧅

Jeśli wasza wizja Dubaju to jedynie szklane wieżowce, złote klamki i klimatyzowane przystanki autobusowe, to Deira może was zdziwić. To tutaj miasto naprawdę żyje. Nie w Instagramowym sensie „wow, patrzcie na ten infinity pool”, ale w rzeczywistości – w wąskich uliczkach, przy zatłoczonych bazarach, w zapachu świeżego chleba i przypraw.

Wielu uważa Deirę za „mniej bezpieczną”, co w języku turystów oznacza zazwyczaj: jest tam taniej i bardziej autentycznie. W rzeczywistości nie czuliśmy się tu ani trochę zagrożeni – może poza chwilą, gdy sprzedawca perfum próbował przekonać nas, że jego zapach „trzyma się dwa tygodnie” 😉

Kto mieszka w Deirze? 👳‍♂️🧕

Deira to Dubaj imigrantów. Mieszka tu głównie ludność pochodząca z Indii, Pakistanu, Bangladeszu, Filipin i Afryki Wschodniej. To oni od dekad tworzą to miasto – prowadzą sklepy, smażą najlepsze samosy w okolicy i zarządzają biznesami, które pozwoliły Dubajowi stać się tym, czym jest. 

Abra – najtańsza atrakcja Dubaju🚣

Jedną z największych atrakcji Deiry jest przeprawa przez zatokę Dubai Creek. I tu wchodzi ona – cała na drewniano – abra. To tradycyjna łódka, którą od wieków mieszkańcy Dubaju przemieszczali się między Deirą a Bur Dubai. Koszt tej przygody? 2 dirhamy (czyli jakieś 2,20 zł). Tak, w Dubaju nadal istnieje coś, co kosztuje mniej niż batonik w automacie. 

Przejazd trwa dosłownie kilka minut, ale to wystarczy, by poczuć klimat dawnego Dubaju. 

#dubaj #dubajzdzieckiem #deira #deirazdzieckiem #dubaicreek #dubaj🇦🇪 #emiratyarabskiedlapolaków #dubajdlapolaków #dubajewo #dzieckowdubaju #abra #abradubaj
Ile kosztuje dostanie się do Wietnamu? Podzielimy Ile kosztuje dostanie się do Wietnamu? Podzielimy się naszymi kosztami i przemyśleniami, ale zaznaczamy: byliśmy uwiązani terminami, więc niektóre decyzje można było zorganizować taniej. Mediana? Zazwyczaj wychodzi drożej. A my? No cóż, złapaliśmy kilka okazji, ale i kilka wpadek. Oto jak to wyglądało.

Loty – czyli jak nie zbierać mil🛫

Nasza podróż rozpoczęła się od lotu do… Dubaju. Dlaczego? Bo promocje kuszą. Turkish Airlines miało wtedy świetną ofertę – bilety w dwie strony za 1150 PLN na osobę, z bagażem rejestrowanym i posiłkiem na pokładzie. Brzmiało jak marzenie, prawda? Tym bardziej że zbieramy punkty Miles & More. 
Niestety, jak się później okazało, w zakupionej przez nas taryfie punkty nie są naliczane. Brawo my 🙂

Na dokładkę czekała nas sześciogodzinna przesiadka w Stambule. Czy można to było zorganizować lepiej? Pewnie. Ale przynajmniej odkryliśmy pro tip: jeśli macie przesiadkę dłuższą niż 5 godzin, Turkish Airlines oferuje darmowy posiłek na lotnisku. Wystarczy udać się do Care Pointu i poprosić o voucher – dostaniecie kupon na posiłek z napojem do wykorzystania w jednej z restauracji. Biorąc pod uwagę ceny na lotnisku w Stambule (jedna kanapka Big Mac za 62 PLN, serio?), to jest game changer.

Dubaj – trzy dni błyskotek🏙️🇦🇪

W Dubaju spędziliśmy trzy dni. Nie będziemy się rozpisywać, bo Dubaj to Dubaj: błysk, przepych i klimatyzacja ustawiona na „syberyjski mróz”. Naszym następnym krokiem był lot Cathay Pacific do Wietnamu – dokładnie do Ho Chi Minh.

Lot do Wietnamu ✈️🇻🇳

Za bilet w dwie strony z Dubaju do Ho Chi Minh zapłaciliśmy 1450 PLN na osobę. Cena obejmowała bagaż rejestrowany i posiłek, a Cathay Pacific, linie z Hongkongu, zadbały o nasz komfort. W Hongkongu mieliśmy kilkugodzinną przesiadkę i ambitny plan: szybkie zwiedzanie. Niestety, plan rozbił się o deszczową rzeczywistość i naszą walkę z jet lagiem. Zamiast eksploracji miasta wybraliśmy siedzenie na lotnisku.

#wietnam #lotydowietnamu #vietnam #turkishaitlines #cathaypacific #lotniczetipy #taniebiletydoazji #taniebiletydowietnamu #biletydosajgonu
Instytut Oceanografii w Nha Trang, jedno z najstar Instytut Oceanografii w Nha Trang, jedno z najstarszych centrów badawczych w Wietnamie, zaprasza na niezwykłą podróż w głąb oceanu. A dokładniej – w głąb starego budynku pełnego ryb, formaliny i lekkiego chaosu. Brzmi jak coś dla was? No to zaczynajmy!

Wchodzimy do środka. Tutaj zaczyna się prawdziwa podróż, która bardziej przypomina wycieczkę do muzeum z czasów naszego dzieciństwa niż nowoczesne centrum edukacyjne.

Co znajduje się wewnątrz?🐠🦈🐙🪼
 • Akwaria – kilka pomieszczeń z małymi zbiornikami, w których pływają ryby, koralowce, a czasem coś, co wygląda jak mieszanka obu. Nie spodziewajcie się oceanicznego spektaklu na miarę dubajskiego akwarium – to raczej skromna prezentacja lokalnej fauny morskiej. 
 • Wypchane stworzenia morskie – tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Rekiny, żółwie, a nawet wieloryby w wersji „po życiu” czekają na was w szklanych gablotach. Niektóre eksponaty są imponujące, inne wyglądają, jakby miały za sobą długą i bolesną podróż przez czas. 
 • Zbiory w formalinie – jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wygląda ośmiornica w słoju, to macie okazję się przekonać. Kolekcja jest imponująca, ale trochę przypomina gabinet osobliwości z XIX wieku. Może i niezbyt nowoczesne, ale na pewno oryginalne.

Ile to kosztuje?💵
Wstęp kosztuje zaledwie 40 000 VND (około 7 zł) za osobę dorosłą i 20 000 VND (około 3,5 zł) za dziecko.

Jak się tam dostać?🚍🛵
Instytut znajduje się około 6 km od centrum Nha Trang. Najłatwiej dojechać  taksówką. Jeśli wolicie spacer, przygotujcie się na trochę wysiłku w tropikalnym słońcu (przetestowane). Fajnie idzie się plażą. Później, na ostatnie km, lepiej wziąć taksówkę.

#nhatrang #nhatrangvietnam #nhatrangzdzieckiem #wietnamzdzieckiem #polacywwietnamie #muzeumwwietnamie #wietnamskie #wietnam2024 #urlopwwietnamie #wakacjewwietnamie
W cieniu betonowych hoteli i gwaru skuterów w Nha W cieniu betonowych hoteli i gwaru skuterów w Nha Trang, znajdujemy Świątynię Long Son – miejsce, które łączy duchowość, architekturę i odrobinę wysiłku fizycznego.

Świątynia Long Son, znana także jako Pagoda Białego Buddy, została zbudowana pod koniec XIX wieku, choć obecny wygląd to efekt wielu remontów. 

Aby dotrzeć do najsłynniejszego punktu Long Son – wielkiego, siedzącego Białego Buddy – musimy wspiąć się po 152 schodach. Brzmi niewinnie? Poczekaj, aż poczujesz wietnamską wilgotność. 

Po drodze zatrzymujemy się przy Leżącym Buddzie - i tak, jest tak spokojny, jak tylko można sobie wyobrazić. Posąg przedstawia Buddę w momencie nirwany – czyli w stanie, który można osiągnąć, gdy przestajesz przejmować się szaleńczym ruchem w Nha Trang. To świetny moment, by złapać oddech (lub wymyślić pretekst, żeby już nie iść dalej).

Na szczycie wzgórza czeka na nas nagroda: gigantyczny, 24-metrowy posąg siedzącego Buddy Gautamy na lotosowym tronie. Widoczny z wielu części miasta, ten posąg jest nie tylko symbolem Long Son, ale też Nha Trang jako całości.

#wietnam #nhatrang #nhatrangzdzieckiem #świątyniawnhatrang #wakacjewwietnamie
Po dotarciu kolejką linową (tak, tą jedną z najdłu Po dotarciu kolejką linową (tak, tą jedną z najdłuższych nad wodą – 3,3 km), stajemy na ziemi Hon Tre i mamy ochotę krzyknąć „wow”. 
Palmy, szerokie chodniki, perfekcyjnie ułożona kostka i uśmiechnięta obsługa w firmowych uniformach. Ale zaraz… Gdzie ci wszyscy ludzie? Mimo popularności miejsca, wydaje nam się, że spacerujemy po lekko opustoszałym planie filmowym.

Po jakimś czasie spędzonym w kraju, gdzie skutery to przedłużenie nóg, a przepisy ruchu drogowego są raczej sugestią a nie regułą, Hon Tre jawi się nam jako dziwna, niemal surrealistyczna oaza. Wyobraź sobie – ani jednego skutera! Żadnych trąbiących klaksonów, żadnego ryzyka, że wjedzie w Was skuterzysta, który jednocześnie rozmawia przez telefon, wiezie dwie osoby oraz kurczaka w klatce. W zamian dostajemy chodniki. Tak, chodniki – i to takie, po których naprawdę można chodzić.

Nie ma się co oszukiwać – Hon Tre to miejsce, gdzie ryzyko zostało wyeliminowane do zera. Chcesz przejść przez ulicę? Proszę bardzo, nie ma ulic. Masz ochotę na dreszczyk emocji? Musisz poszukać go w parku rozrywki VinWonders, bo spacerując po wyspie, możesz co najwyżej potknąć się o własną nogę.

Hon Tre to Wietnam na sterydach – piękny, idealny, ale trochę… sztuczny:)

#wietnam #wietnamzdzieckiem #wyspawietnam #nhatrangatrakcje #hontre #hontre
Instagram

Dołącz do naszej grupy na FB: Tanie loty i wczasy – same rarytasy :)

grupa na fb
© 2026 Okulary Na Świat | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme