Skip to content
Okulary Na Świat
Menu
  • Strona główna
  • O nas
  • Tu i tam
    • Afryka
      • Egipt
    • Ameryka Północna
      • Meksyk
    • Azja
      • Arabia Saudyjska
      • Indonezja
      • Izrael
      • Malezja
      • Singapur
      • Tajlandia
      • Turcja
      • Wietnam
      • ZEA
    • Europa
      • Anglia
      • Belgia
      • Chorwacja
      • Czechy
      • Estonia
      • Francja
      • Grecja
      • Holandia
      • Łotwa
      • Macedonia
      • Polska
        • Małopolskie
        • Podkarpackie
        • Pomorskie
        • Wielkopolskie
      • Rumunia
      • Słowacja
      • Węgry
  • Lifestyle
    • Inspiracje
    • Hotele
    • Pyszności
    • Projekt: rodzina
      • z Afryki
      • z Ameryki Północnej
      • z Ameryki Południowej
      • z Azji
      • z Europy
    • Recenzje książek
    • Recenzje linii lotniczych
    • W podróży z dzieckiem
  • Tanie latanie
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Polski
  • English
Menu
Koh Samui 18

Ko Samui – gdzie się zatrzymać i co zobaczyć?

2023-06-192025-12-15 by OkularyNaŚwiat

W tym wpisie:

    • Gdzie się zatrzymaliśmy?

    • Wynajem samochodu na Ko Samui

    • Fisherman’s Village i plaża Bo Phut

    • Big Buddha Temple (Wat Phra Yai)

    • Wat Plai Laem

    • Skały Dziadka I Babci (Hin Ta, Hin Yai)

    • Zmumifikowany Mnich (Wat Khunaram) na Koh Samui

    • Wodospad Na Muang 1 i 2

    • Punkt widokowy Mr. Mong i wielka ulewa

    • Dawo Bar

    • Plaża Crystal Beach

    • Tarnim Magic Garden

    • Czerwona świątynia (Wat Ratchathammaram)

    • Plaża Chaweng Beach – tajskie Sint Maatren

Gdzie się zatrzymaliśmy?

Na Ko Samui szukaliśmy hotelu / resortu typowo rodzinnego. Wiele takich miejsc znajduje się po wschodiej stronie wyspy na Lamai i Chaweng. My jednak postawiliśmy na miejsce, które położone na północy wyspy w Bo Phut. Dlaczego? Maya Resort to kilka domków w stylu Majów, które od razu wpadły nam w oko. Sala zabaw dla dzieci, trampolina, basen i… sympatia do Węgrów 🙂 (właścicielka resortu pochodzi z kraju naszych bratanków) przekonały nas do zrobienia rezerwacji w tym miejscu. Pobyt w resorcie tylko utwierdził nas w przekonaniu, że wybór był trafny. Właściciele byli bardzo pomocnia, a tym, że rozbudowywali klubik dla dzieci o nowe zabawki zdobyli serce naszego pięciolatka.

Kolejny aspekt to lokalizacja. Resort położony jest 200 metrów od słynnej Fisherman’s Village. Naprzeciwko resortu znajduje się duży 7-eleven:).

Gdybyście chcieli zarezerwować ten resort to TUTAJ jest link do www.booking.com. Polecamy wziąć domek (wszystkich domków jest w sumie ok. 10) z widokiem na trampolinę, bo to może oznaczać, że w spokoju napijecie się porannej kawy siedząc na tarasie:).nocleg Koh Samui

Maya Resort 2

Maya Resort 3

Maya Resort 4

Maya Resort 6

Wynajem samochodu na Ko Samui

Najlepszym, najwygodniejszym i najtańszym sposobem na zwiedzanie wyspy jest wynajęcie samochodu. Agencji, które oferują wynajem samochodów jest mnóstwo. My zdecydowaliśmy się na T&T Samui Group – małą agencję, którą polecił nam inny urlopowicz z Niemiec. Z całą odpowiedzialnością możemy polecić tę firmę. Samochód podwieźli nam do resortu, a odebrali od nas z portu w dniu wyjazdu, dzięki czemu zaoszczędziliśmy 600 THB za taksówkę do portu. Nie chcieli od nas ani depozytu, ani paszportu. Koszt najmu – 1000 THB za dzień. Tu mała uwaga; jeżeli kiedykolwiek będziecie chcieli wynająć samochód w Tajlandii, to nigdy nie gódźcie się na pozostawienie paszportu w depozycie. Nie każda firma wynajmująca jest uczciwa i najprawdopodobniej pozostawienie paszportu w depozycie stanowić będzie kartę przetargową przy zwrocie wynajętego samochodu czy skutera w celu wyłudzenia pieniędzy od niczego nieświadomych turystów za uszkodzenia, które rzekomo spowodowali.

Koszt benzyny to 37 THB / 1 l. My zatankowaliśmy za 500 THB i wystarczyło nam to na przejechanie około 180 km w dwa dni. Prowadzenie auta na wyspie w Tajlandii to przygoda sama w sobie. Nie pijcie kawy zanim usiądziecie za kółko – skutery wyrastające spod ziemi i wyprzedzające Was z każdej możliwej strony mogą dostatecznie podnieść Wam ciśnienie. Trzeba wziąć pod uwagę również to, że w Tajlandii obowiązuje ruch lewostronny. Jest to pewne wyzwanie, zwłaszcza dla niewprawionych kierowców (ile to razy zamiast kierunkowskazu uruchomiłem wycieraczki, nie mogąc zapamiętać że manetki są po drugiej stronie. Już nie wspominając o tym, że Ala na początku każdej podróży przypominała mi o fakcie ruchu lewostronnego…). Nasza kolejna sugestia? Puszczajcie każdego, nie przekraczajcie 50 – 60 km/h. Na Ko Samui znajdują się bodaj 4 prywatne szpitale. Karetki jeżdżą non stop na sygnale. Głównie do wypadków drogowych.

Co zatem zobaczyć na Ko Samui?

  • Fisherman’s Village i plaża Bo Phut

To historycznie miejsce było dobrze prosperującą społecznością rybacką. Obecnie niegdysiejsza wioska rybacka to w istocie deptak, otoczony wieloma restauracjami, biurami podróży i straganami z jedzeniem. Dla nas ten ostatni aspekt był najważniejszy. Średnio 2-3 razy w tygodniu odbywa się tak zwany „night market”. Mnogość kolorowych straganów z przepysznym jedzeniem, świeżymi owocami, pamiątkami i elektroniką jest bardzo imponująca. Do tego koncerty i tłumy zarówno lokalsów jak i turystów tworzą niepowtarzalny klimat tego miejsca. Mieszkając zaledwie paręset metrów od tego miejsca nie mogliśmy sobie odmówić pysznych tajskich naleśników oraz lodów. Świetny sposób na zakończenie dnia ;).

Wzdłuż Fisherman’s Village rozpościera się plaża Bo Phut. Nie jest ona jednak bardzo atrakcyjna. Piasek i drobne kamyki skutecznie odbierają urok temu miejscu. My na tej plaży spędziliśmy kilka godzin jednego z pierwszych dni. Nie chcemy jej jakoś szczególnie odradzać, ale na wyspie są dużo piękniejsze plaże.Fisherman's Village

  • Big Buddha Temple (Wat Phra Yai)

Posąg Wielkiego Buddy jest punktem obowiązkowym podczas zwiedzania Ko Samui. Świątynia w której się on znajduje, jak i sam posąg położone są de facto na odrębnej wyspie o nazwie Koh Fan i połączone są z północno – wschodnią częścią Samui 400 metrowym mostem. Umiejscowienie i wielkość posągu (12 metrów) sprawia, że widać go z wielu miejsc w północnej części wyspy. Co więcej, jako że posąg znajduje się zaledwie kilka kilometrów od północnego krańca pasa startowego lotniska na wyspie, istnieją spore szanse  na zobaczenie go „z lotu ptaka”, lądując na Samui! Do świątyni, a co za tym idzie pod sam pomnik prowadzą 72 schody, których poręcz zdobią dwa smoki, strzeżące dostępu do tego miejsca. Posąg powstał w 1972 roku, natomiast wielkie złote koło, które okala głowę Buddy dodano znacznie później.

Na wysepce Koh Fan oprócz świątyni znajduje się mnóstwo straganów z pamiątkami i zimnymi przekąskami.Big Buddha Samui

  • Wat Plai Laem

Nieopodal posągu Wielkiego Buddy położona jest świątynia Wat Plai Laem. Znajduje się tu śnieżnobiały, 18-ramienny wizerunek Guanyin, bogini miłosierdzia i współczucia. Świątynia uosabia wierzenia tajsko – chińskie, a także odzwierciedla wyszukaną sztukę i architekturę buddyjską. Jest to aktywna świątynia, do której codziennie przychodzą wyznawcy oddać hołd wspomnianej bogini, oraz Buddzie, którego wizerunek widnieje na wielu posągach i malowidłach ściennych wokół świątyni. Obok wspomnianego posągu bogini Guanyin, punktem charakterystycznym tego miejsca jest duży, biały posąg roześmianego Buddy.

Otoczenie tego miejsca, jak i samego majestatycznego posągu Guanyin stanowi jezioro, w którym roi się od ryb. Odwiedzający to miejsce, w zamian za przekazane datki otrzymują torbę z jedzeniem, którym karmią te wodne stworzenia.

Oprócz pięknego jeziora, idylliczny krajobraz uzupełnia mały park w którym można odpocząć od palącego słońca w cieniu drzew.Wat Plai Laem

  • Skały „Babci i Dziadka” (Hin Ta, Hin Yai)

Naszym wynajętym samochodem przemieszczamy się na południe wyspy i docieramy do Hat Lamai, niewielkiej miejscowości, w której znajdują się niezwykłe formacje skalne z granitu erodowanego przez wodę morską i ciepło, położone na plaży Lamai. Formacje te nazwane zostały skałami Babci i Dziadka (Hin Ta Hin Yai). Czemu tak? Otóż z miejscem tym wiąże się pewna legenda. Według niej dziadkowie Ta Khreng i Yai Riam, zamieszkujący miejscowość Nakhon Si Thammarat na półwyspie malajskim, płynęli żaglówką do Prachuap Khiri Khan, w celu złożenia propozycji matrymonialnej ich syna względem córki Ta Monglai. Niestety, w skutek silnego sztormu ich łódź zatonęła właśnie w pobliżu Hat Lamai i dziadkowie utonęli. Ich ciała zostały wyrzucone na brzeg i przeobrażone w kamienne posągi które widzimy do dziś.

Parking w pobliżu tego miejsca jest płatny, a opłata wynosi 20 THB za samochód osobowy. Przed wejściem na formacje skalne polecamy przepyszne lody kokosowe z jednego ze straganów, przepięknie przyozdobione!Hin Ta, Hin Yai

  • Zmumifikowany Mnich (Wat Khunaram) na Ko Samui

To miejsce nietuzinkowe, może i nieco kontrowersyjne, a może i nie. No bo przecież z grubsza podobny los do ciała mnicha Lounga Pordaenga spotyka np. hierarchów kościelnych. Ich ciała po śmierci są balsamowane i wystawiane na widok publiczny na lata. Dziesiątki, a może i nawet setki lat.
Dla Tajów ciało mnicha jest po to, aby je czcić, zaś sama śmierć postrzegana jest jako szansa na odrodzenie się w następnym, lepszym życiu.

W 1894 roku na świat przyszedł Loung Pordaeng. W wieku około 20 lat, jak jest to w zwyczaju młodych chłopców w Tajlandii, został on wyświęcony na mnicha. Po spędzeniu pewnego czasu jako mnich zdjął on jednak szaty, ożenił się i założył rodzinę. Po osiągnięciu wieku 50 lat, kiedy jego dzieci dorosły Loung powrócił do świątyni i resztę swego życia postanowił poświęcić buddyzmowi.
Nadano mu imię Phra Kru Samathakittikhun. Początkowo przez jakiś czas studiował w Bangkoku techniki medytacyjne i pisma buddyjskie. Po powrocie na wyspę spędził trochę czasu na medytacji w jaskini, aż w reszcie powrócił do świątyni Wat Khunaram, gdzie został opatem.
Loung wyróżniał się znakomitymi umiejętnościami medytacyjnymi, był świetnym nauczycielem i miał wielu naśladowców. Podobno w wieku 79 lat przewidział własną śmierć. W ostatnim tygodniu swego życia nie jadł oraz nie pił, aż w reszcie zmarł podczas medytacji. Swoich wyznawców poinstruował, że jeżeli jego ciało po śmierci ulegnie rozkładowi jego wolą jest by zostało ono skremowane. Jeżeli natomiast tak się nie stanie to chce, aby jego ciało było przechowywane w szklanej trumnie w świątyni i służyło jako inspiracja dla przyszłych pokoleń do podążania za naukami Buddy. I tak właśnie się stało.Zmumifikowanny Budda

  • Wodospad Na Muang 1 i 2 na Ko Samui

My dotarliśmy jedynie do Na Muang 1. Jest to miejsce turystyczne i łatwo się tutaj dostać zarówno samochodem, jak i skuterem. Znajduje się tu parking, nie pamiętam już jaka była opłata za pozostawienie samochodu, ale prawdopodobnie coś około 20 – 30 THB. Do drugiego z wodospadów trzeba podejść nieco dalej. Będąc z dzieckiem już nieco zmęczeni darowaliśmy sobie tę atrakcję. Może uda się następnym razem…Na Muang

  • Punkt widokowy Mr. Mong i wielka ulewa

Do miejsca tego trafiliśmy zupełnym przypadkiem w drodze do Tarnim Magic Garden (do którego tego dnia z resztą nie dotarliśmy). Rozpościera się stąd prześliczny widok na wyspę. Można zrobić sobie zdjęcia na ławeczce i podwieszanych fotelach. Miejsce to jest darmowe, pod warunkiem dokonania zakupów w tutejszej kafejce. My zdecydowaliśmy się na zieloną herbatkę ;). Niestety podczas robienia zdjęć zastał nas deszcz, który zmienił nasze plany i zamiast kontynuować wspinaczkę samochodową do Tarnim Magic Garden postanowiliśmy dla własnego bezpieczeństwa odpuścić i zjechać z powrotem na jakiś obiad. Niefajnie by było utknąć w tym miejscu. Do Tarnim Magic Garden wybraliśmy się następnego dnia.Mr. Mong viewpoint

  • Dawo Bar w Lamai

Miejsce to naprawdę warte jest polecenia. Jest ono przykładem tego, że „Polak potrafi”. Dawo Bar prowadzony jest przez Wojtka i jego żonę, która potrafi nie tylko świetnie przygotować Pad Thaia, czy Fried Rice z warzywami, ale z łatwością odnajduje się w takich specjałach jak schabowy czy pierogi!Dawo Bar

  • Plaża Crystal Beach

Posileni obiadem trafiliśmy na jedną z piękniejszych plaż na wyspie akurat na zachód słońca. Z łatwością można tu dojechać drogą 4169. Sama plaża jest dość przystępna, głównie piaszczysta. Niedaleko brzegu znajdują się tutaj niewielkie skały na których również można posiedzieć i odpocząć.Crystal Bay

  • Tarnim Magic Garden na Ko Samui

Jest to niezwykłe miejsce, którego historia sięga lat ’70 XX wieku i wiąże się z pewnym lokalnym rolnikiem, Khun Nim Thongsukiem. Każdego dnia podróżował on ze swego domu w miejscowości Namuang na szczyt góry Pom, gdzie uprawiał owoce. Postanowił on zbudować w tym miejscu ogród, do którego ludzie mogliby przychodzić, aby cieszyć się spokojem i naturą. Chciał również, aby stało się to miejsce jego spoczynku, odzwierciedlające niebo do którego po śmierci miał się ów rolnik przenieść.

Są tu wszelkiego rodzaju rzeźby, enklawy i domy z bujną roślinnością. Początkowo domy te przeznaczone były dla podróżnych mnichów, poszukujących schronienia lub miejsca do odpoczynku. 

Nasz rolnik postanowił pozostawić po sobie rzeźby przedstawiające członków jego rodziny; jego dziadków, jego ojca i jego samego. Inne wspaniałe rzeźby przedstawiają zwierzęta takie jak żółwie, ptaki i węże. W dolnej części ogrodu znajdziemy prawdziwe arcydzieło. Jest to obszar przypominający amfiteatr z wieloma rzeźbionymi aniołami, uśmiechniętymi, podniesioną ręką witającymi przybyszy. Za aniołami znajdują się schody prowadzące do grobowca. To właśnie tu w wieku 91 lat pochowany został Khun Nim, a u jego boku jego małżonka.

Z uwagi na to iż jest to jedno z bardziej turystycznych miejsc na wyspie z łatwością znajdziemy wycieczki zorganizowane, które tutaj docierają. My przyjechaliśmy tu na własną rękę samochodem. Droga nie należy jednak do najłatwiejszych i jest dość stroma. Po drodze spotkaliśmy sporo osób, które zdecydowały się odwiedzić te miejsce skuterem. Cóż… cztery prywatne szpitale muszą mieć przecież co robić.

Koszt wstępu do ogrodu to 80 THB/os.

My odnieśliśmy wrażenie, że niestety miejsce to jest dość zaniedbane. Pomimo to – polecamy!Tarnim Magic Garden

  • Czerwona świątynia (Wat Ratchathammaram) na Ko Samui

Zjeżdżając na dół z Magical Garden, zaraz za zakrętem w stronę Chawang Beach naszym oczom ukazała się dość osobliwa świątynia. Cała czerwona, wykonana jakby z cegły. Skoro mieliśmy ją po drodze to zdecydowaliśmy się zrobić tu mały przystanek. Co zobaczyliśmy na miejscu?

Ściany i dach zdobią płaskorzeźby i starannie wykonane rzeźby. Środek to prawdziwy festiwal płaskorzeźb; demony, morskie, wystające z fal, połykająca kogoś wielka ryba i wiele innych płaskorzeźb. Jest ciekawie i absolutnie magicznie! Wewnątrz świątyni nie znajduje się praktycznie nic poza wielkim, pozłacanym Buddą.

Naprzeciwko tej „czerwonej” świątyni, przy wejściu na teren kompleksu, rośnie niezwykłe drzewo – to drzewo duchów. Otoczone jest one złotą i białą tkaniną, obładowane figurkami duchów i posążkami członków rodziny królewskiej. Pod nim stoi Budda o ciemnej twarzy, z rękami złożonymi w geście medytacji. Bliżej morza znajduje się wysoka żółta stupa, w której znajdują się figurki Buddy, pokryte liśćmi ze złotego warkocza, ofiarowane przez wierzących, a u podstawy stupy przechowywane są jego relikwie.Wat Ratchathammaram

  • Plaża Chaweng Beach – tajskie Sint Maatren

Na koniec pobytu na wyspie przyszedł czas na relaks. Na miejsce relaksu wybraliśmy Chawang Beach. Miejsce to tętni życiem. W pobliżu plaży znajduje się największe centrum handlowe na wyspie Central Samui. Przed nim właśnie parkujemy nasz samochód, bierzemy ręczniki, stroje kąpielowe i ruszamy na plaże. A co na niej? A na niej wielkie wow! Piasek niemal taki jak nad Bałtykiem, przejrzysta woda, palmy wokół plaży i festiwal kolorów nieba. Począwszy od idealnie niebieskiego, poprzez czerwony, a na granatowym skończywszy. Woda jest cieplutka, ale to raczej nie dziwi przy 40 stopniach. Zostajemy tu na kilka godzin, robiąc setki zdjęć zachodzącego słońca i… śledzimy Flightradar24.com na telefonie J. Plaża Chawang położona jest zaledwie kilkaset metrów od progu pasa startowego lotniska na wyspie. Prawdziwą gratką dla plane spotterów jest możliwość zobaczenia „żelaznych ptaków” startujących i lądujących tuż nad ich głowami. I ok, niestety większość lądowań, jakie miały wówczas na tutejszym lotnisku odbywały się od drugiej strony wyspy, jednakże były i takie, których końcowa faza odbywała się tuż nad naszymi głowami. Niezapomniane widoki!Chaweng Beach

O tym jak można dotrzeć na Ko Samui z Chiang Mai albo z Bangkoku możecie przeczytać TUTAJ.

✈️ Szukasz lotów do Tajlandii 🇹🇭 ❓ Kliknij TUTAJ, aby znaleźć najtańszy lot do tego miejsca ❗

🛌 Potrzebujesz noclegu na miejscu? Najtańsze noclegi znajdziesz na booking.com

🌐 Pozostań w kontakcie z bliskimi, dzięki Airalo! Wpisując specjalny kod polecający: ADRIAN6665 otrzymasz 3 USD zniżki na pierwsze zamówienie, a nasz SAMOUCZEK pomoże Ci w instalacji eSim!

Wróć

____________________________________________________________________________________________________________
  • Podróż na Koh Samui
    Jak dostać się na czarującą Ko Samui?
  • Hotele dla rodzin z dziećmi na Ko Samui
    Hotele dla rodzin z dziećmi na Ko Samui
  • Stambul-Hagia-Sofia1.
    Co zobaczyć w Stambule, gdzie zjeść i gdzie się zatrzymać
  • Nocleg w Chiang Mai, basen na dachu
    Gdzie się zatrzymać w Chiang Mai?

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polub nas na facebooku

Śledź nas na Instagramie

🏚️ Osiedle Przyjaźń – czyli warszawska kapsuła cza 🏚️ Osiedle Przyjaźń – czyli warszawska kapsuła czasu.

Tu czas się zatrzymał - drewniane domki, ciche podwórka i malownicze werandy, które widziały więcej niż niejeden monitoring. 
Zamiast szklanego biurowca – zielony domek z kotem na dyżurze. Zamiast parkomatu – zaparkowany skuter z duszą. A zamiast bramy z domofonem – pies z noskiem wystawionym pod furtkę 🙂

Kiedyś tymczasowe miasteczko dla radzieckich budowniczych Pałacu Kultury, dziś – pełnoprawna stolica drewnianego klimatu i niezamierzonych sentymentów.
#warszawa #osiedleprzyjaźń #osiedleprzyjazn #drewnianedomki #drewnianedomy #atrakcjewarszawa
🧶 Praga się wydziarała… tzn. wydziergała! 🧶 Warsz 🧶 Praga się wydziarała… tzn. wydziergała! 🧶

Warszawska Praga. Miejsce, gdzie czasem trudno odróżnić sztukę uliczną od sabatu miejskich dziwadeł.  To tutaj słupki – TE nudne, czarne, uliczne kikutki – postanowiły wyjść z cienia i… założyć swetry. A efekt? Każdy słupek ma więcej osobowości niż niejeden kandydat w wyborach samorządowych.

Baby Yoda? Jest. Minionek? Oczywiście. Kicia Kocia? A jakże. Fortepian w rozmiarze słupkowym? Czemu nie!
Są też paski, kropki, kwiatki i podejrzane stworzenia przypominające wełniane kaktusy po LSD. 

I nie pytaj, czy to sztuka – to Praga.

Praga się nie zmienia. Praga się rozwija – z pętelki na pętelkę.

📍ul. Kawęczyńska, Warszawa##

#warszawa #warszawapraga #warszawazdzieckiem #warszawazdziećmi #warszawa_warsaw #pragapołudnie #atrakcjewarszawa #atrakcjewarszawy
W Dubaju wszystko musi być większe - nawet chwasty W Dubaju wszystko musi być większe - nawet chwasty :)

W samym sercu Dubaju, tuż obok Burdż Chalifa, można natknąć się na gigantyczne dmuchawce. Nie, nie rosną tutaj naturalnie. To rzeźba polskiego artysty Mirka Struzika(tak, dobrze czytacie – Mirek to Polak, który zrobił Dubajowi łąkę:)). Jego gigantyczne dmuchawce wyglądają, jakby ktoś wziął zwykłe polne rośliny i wrzucił je do laboratorium, w którym inżynierowie Dubaju projektują kolejne megastruktury. Efekt? Futurystyczna łąka ze stali nierdzewnej, podświetlona w taki sposób, że wieczorem wygląda jak scenografia do filmu science fiction.

Jeśli Dubaj ma jedną zasadę, to brzmi ona: rób wrażenie. I dmuchawce Mirka Struzika doskonale wpisują się w tę filozofię.

#dubaj #dmuchawcedubaj #dzieckowdubaju #dubajzdzieckiem #dubaj🇦🇪 #mirekstruzik #polacywpodróży #polacywdubaju #burdżchalifa #burdzchalifa
Nasz trzeci raz w Dubaju. Trzydniowy stop w drodze Nasz trzeci raz w Dubaju. Trzydniowy stop w drodze do Wietnamu. Gdzie się zatrzymać? Braliśmy pod uwagę dwie opcje: Deirę – starą, handlową część Dubaju, oraz Szardżę – sąsiedni emirat, który jest tańszy, ale jednocześnie konserwatywny i mniej „dubajski”. Ostatecznie wygrała Deira – bo blisko lotniska i bardziej autentyczna.
 

Deira – Dubaj, który oddycha, a nie tylko błyszczy🫚🧄🧅

Jeśli wasza wizja Dubaju to jedynie szklane wieżowce, złote klamki i klimatyzowane przystanki autobusowe, to Deira może was zdziwić. To tutaj miasto naprawdę żyje. Nie w Instagramowym sensie „wow, patrzcie na ten infinity pool”, ale w rzeczywistości – w wąskich uliczkach, przy zatłoczonych bazarach, w zapachu świeżego chleba i przypraw.

Wielu uważa Deirę za „mniej bezpieczną”, co w języku turystów oznacza zazwyczaj: jest tam taniej i bardziej autentycznie. W rzeczywistości nie czuliśmy się tu ani trochę zagrożeni – może poza chwilą, gdy sprzedawca perfum próbował przekonać nas, że jego zapach „trzyma się dwa tygodnie” 😉

Kto mieszka w Deirze? 👳‍♂️🧕

Deira to Dubaj imigrantów. Mieszka tu głównie ludność pochodząca z Indii, Pakistanu, Bangladeszu, Filipin i Afryki Wschodniej. To oni od dekad tworzą to miasto – prowadzą sklepy, smażą najlepsze samosy w okolicy i zarządzają biznesami, które pozwoliły Dubajowi stać się tym, czym jest. 

Abra – najtańsza atrakcja Dubaju🚣

Jedną z największych atrakcji Deiry jest przeprawa przez zatokę Dubai Creek. I tu wchodzi ona – cała na drewniano – abra. To tradycyjna łódka, którą od wieków mieszkańcy Dubaju przemieszczali się między Deirą a Bur Dubai. Koszt tej przygody? 2 dirhamy (czyli jakieś 2,20 zł). Tak, w Dubaju nadal istnieje coś, co kosztuje mniej niż batonik w automacie. 

Przejazd trwa dosłownie kilka minut, ale to wystarczy, by poczuć klimat dawnego Dubaju. 

#dubaj #dubajzdzieckiem #deira #deirazdzieckiem #dubaicreek #dubaj🇦🇪 #emiratyarabskiedlapolaków #dubajdlapolaków #dubajewo #dzieckowdubaju #abra #abradubaj
Ile kosztuje dostanie się do Wietnamu? Podzielimy Ile kosztuje dostanie się do Wietnamu? Podzielimy się naszymi kosztami i przemyśleniami, ale zaznaczamy: byliśmy uwiązani terminami, więc niektóre decyzje można było zorganizować taniej. Mediana? Zazwyczaj wychodzi drożej. A my? No cóż, złapaliśmy kilka okazji, ale i kilka wpadek. Oto jak to wyglądało.

Loty – czyli jak nie zbierać mil🛫

Nasza podróż rozpoczęła się od lotu do… Dubaju. Dlaczego? Bo promocje kuszą. Turkish Airlines miało wtedy świetną ofertę – bilety w dwie strony za 1150 PLN na osobę, z bagażem rejestrowanym i posiłkiem na pokładzie. Brzmiało jak marzenie, prawda? Tym bardziej że zbieramy punkty Miles & More. 
Niestety, jak się później okazało, w zakupionej przez nas taryfie punkty nie są naliczane. Brawo my 🙂

Na dokładkę czekała nas sześciogodzinna przesiadka w Stambule. Czy można to było zorganizować lepiej? Pewnie. Ale przynajmniej odkryliśmy pro tip: jeśli macie przesiadkę dłuższą niż 5 godzin, Turkish Airlines oferuje darmowy posiłek na lotnisku. Wystarczy udać się do Care Pointu i poprosić o voucher – dostaniecie kupon na posiłek z napojem do wykorzystania w jednej z restauracji. Biorąc pod uwagę ceny na lotnisku w Stambule (jedna kanapka Big Mac za 62 PLN, serio?), to jest game changer.

Dubaj – trzy dni błyskotek🏙️🇦🇪

W Dubaju spędziliśmy trzy dni. Nie będziemy się rozpisywać, bo Dubaj to Dubaj: błysk, przepych i klimatyzacja ustawiona na „syberyjski mróz”. Naszym następnym krokiem był lot Cathay Pacific do Wietnamu – dokładnie do Ho Chi Minh.

Lot do Wietnamu ✈️🇻🇳

Za bilet w dwie strony z Dubaju do Ho Chi Minh zapłaciliśmy 1450 PLN na osobę. Cena obejmowała bagaż rejestrowany i posiłek, a Cathay Pacific, linie z Hongkongu, zadbały o nasz komfort. W Hongkongu mieliśmy kilkugodzinną przesiadkę i ambitny plan: szybkie zwiedzanie. Niestety, plan rozbił się o deszczową rzeczywistość i naszą walkę z jet lagiem. Zamiast eksploracji miasta wybraliśmy siedzenie na lotnisku.

#wietnam #lotydowietnamu #vietnam #turkishaitlines #cathaypacific #lotniczetipy #taniebiletydoazji #taniebiletydowietnamu #biletydosajgonu
Instytut Oceanografii w Nha Trang, jedno z najstar Instytut Oceanografii w Nha Trang, jedno z najstarszych centrów badawczych w Wietnamie, zaprasza na niezwykłą podróż w głąb oceanu. A dokładniej – w głąb starego budynku pełnego ryb, formaliny i lekkiego chaosu. Brzmi jak coś dla was? No to zaczynajmy!

Wchodzimy do środka. Tutaj zaczyna się prawdziwa podróż, która bardziej przypomina wycieczkę do muzeum z czasów naszego dzieciństwa niż nowoczesne centrum edukacyjne.

Co znajduje się wewnątrz?🐠🦈🐙🪼
 • Akwaria – kilka pomieszczeń z małymi zbiornikami, w których pływają ryby, koralowce, a czasem coś, co wygląda jak mieszanka obu. Nie spodziewajcie się oceanicznego spektaklu na miarę dubajskiego akwarium – to raczej skromna prezentacja lokalnej fauny morskiej. 
 • Wypchane stworzenia morskie – tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Rekiny, żółwie, a nawet wieloryby w wersji „po życiu” czekają na was w szklanych gablotach. Niektóre eksponaty są imponujące, inne wyglądają, jakby miały za sobą długą i bolesną podróż przez czas. 
 • Zbiory w formalinie – jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wygląda ośmiornica w słoju, to macie okazję się przekonać. Kolekcja jest imponująca, ale trochę przypomina gabinet osobliwości z XIX wieku. Może i niezbyt nowoczesne, ale na pewno oryginalne.

Ile to kosztuje?💵
Wstęp kosztuje zaledwie 40 000 VND (około 7 zł) za osobę dorosłą i 20 000 VND (około 3,5 zł) za dziecko.

Jak się tam dostać?🚍🛵
Instytut znajduje się około 6 km od centrum Nha Trang. Najłatwiej dojechać  taksówką. Jeśli wolicie spacer, przygotujcie się na trochę wysiłku w tropikalnym słońcu (przetestowane). Fajnie idzie się plażą. Później, na ostatnie km, lepiej wziąć taksówkę.

#nhatrang #nhatrangvietnam #nhatrangzdzieckiem #wietnamzdzieckiem #polacywwietnamie #muzeumwwietnamie #wietnamskie #wietnam2024 #urlopwwietnamie #wakacjewwietnamie
W cieniu betonowych hoteli i gwaru skuterów w Nha W cieniu betonowych hoteli i gwaru skuterów w Nha Trang, znajdujemy Świątynię Long Son – miejsce, które łączy duchowość, architekturę i odrobinę wysiłku fizycznego.

Świątynia Long Son, znana także jako Pagoda Białego Buddy, została zbudowana pod koniec XIX wieku, choć obecny wygląd to efekt wielu remontów. 

Aby dotrzeć do najsłynniejszego punktu Long Son – wielkiego, siedzącego Białego Buddy – musimy wspiąć się po 152 schodach. Brzmi niewinnie? Poczekaj, aż poczujesz wietnamską wilgotność. 

Po drodze zatrzymujemy się przy Leżącym Buddzie - i tak, jest tak spokojny, jak tylko można sobie wyobrazić. Posąg przedstawia Buddę w momencie nirwany – czyli w stanie, który można osiągnąć, gdy przestajesz przejmować się szaleńczym ruchem w Nha Trang. To świetny moment, by złapać oddech (lub wymyślić pretekst, żeby już nie iść dalej).

Na szczycie wzgórza czeka na nas nagroda: gigantyczny, 24-metrowy posąg siedzącego Buddy Gautamy na lotosowym tronie. Widoczny z wielu części miasta, ten posąg jest nie tylko symbolem Long Son, ale też Nha Trang jako całości.

#wietnam #nhatrang #nhatrangzdzieckiem #świątyniawnhatrang #wakacjewwietnamie
Po dotarciu kolejką linową (tak, tą jedną z najdłu Po dotarciu kolejką linową (tak, tą jedną z najdłuższych nad wodą – 3,3 km), stajemy na ziemi Hon Tre i mamy ochotę krzyknąć „wow”. 
Palmy, szerokie chodniki, perfekcyjnie ułożona kostka i uśmiechnięta obsługa w firmowych uniformach. Ale zaraz… Gdzie ci wszyscy ludzie? Mimo popularności miejsca, wydaje nam się, że spacerujemy po lekko opustoszałym planie filmowym.

Po jakimś czasie spędzonym w kraju, gdzie skutery to przedłużenie nóg, a przepisy ruchu drogowego są raczej sugestią a nie regułą, Hon Tre jawi się nam jako dziwna, niemal surrealistyczna oaza. Wyobraź sobie – ani jednego skutera! Żadnych trąbiących klaksonów, żadnego ryzyka, że wjedzie w Was skuterzysta, który jednocześnie rozmawia przez telefon, wiezie dwie osoby oraz kurczaka w klatce. W zamian dostajemy chodniki. Tak, chodniki – i to takie, po których naprawdę można chodzić.

Nie ma się co oszukiwać – Hon Tre to miejsce, gdzie ryzyko zostało wyeliminowane do zera. Chcesz przejść przez ulicę? Proszę bardzo, nie ma ulic. Masz ochotę na dreszczyk emocji? Musisz poszukać go w parku rozrywki VinWonders, bo spacerując po wyspie, możesz co najwyżej potknąć się o własną nogę.

Hon Tre to Wietnam na sterydach – piękny, idealny, ale trochę… sztuczny:)

#wietnam #wietnamzdzieckiem #wyspawietnam #nhatrangatrakcje #hontre #hontre
Instagram

Dołącz do naszej grupy na FB: Tanie loty i wczasy – same rarytasy :)

grupa na fb
© 2026 Okulary Na Świat | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme