Skip to content
Okulary Na Świat
Menu
  • Strona główna
  • O nas
  • Tu i tam
    • Afryka
      • Egipt
    • Ameryka Północna
      • Meksyk
    • Azja
      • Arabia Saudyjska
      • Indonezja
      • Izrael
      • Malezja
      • Singapur
      • Tajlandia
      • Turcja
      • Wietnam
      • ZEA
    • Europa
      • Anglia
      • Belgia
      • Chorwacja
      • Czechy
      • Estonia
      • Francja
      • Grecja
      • Holandia
      • Łotwa
      • Macedonia
      • Polska
        • Małopolskie
        • Podkarpackie
        • Pomorskie
        • Wielkopolskie
      • Rumunia
      • Słowacja
      • Węgry
  • Lifestyle
    • Inspiracje
    • Hotele
    • Pyszności
    • Projekt: rodzina
      • z Afryki
      • z Ameryki Północnej
      • z Ameryki Południowej
      • z Azji
      • z Europy
    • Recenzje książek
    • Recenzje linii lotniczych
    • W podróży z dzieckiem
  • Tanie latanie
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Polski
  • English
Menu
budapeszt

Samochodem do Budapesztu – o czym warto pamiętać?

Posted on 2021-08-072025-01-17 by OkularyNaŚwiat

Do stolicy naszych bratanków zawitaliśmy podczas dłuższej podróży po Węgrzech w sierpniu 2021. O innych miejscach, które wówczas odwiedziliśmy, przeczytacie już niebawem na naszym blogu. Wpis ten odnosić się zatem będzie nie tylko stricte do Budapesztu, ale w zasadzie do całych Węgier.

Przed wyjazdem – przygotowanie obowiązkowego wyposażenia auta

Jak większość państw UE, tak i Węgry ratyfikowały Konwencję Wiedeńską o Ruchu Drogowym, na mocy której wystarczające jest, aby wyposażenie naszego auta było takie jak wymagane przepisami kraju, w którym nasze auto jest zarejestrowane. Tyle teorii. Jak wygląda praktyka? Cóż… Na szczęście nie mieliśmy okazji się przekonać, ale słyszeliśmy, że pomimo tego przepisu próba udowodnienia naszych racji policjantowi z resztą czy to na Węgrzech, czy w Czechach, czy na Słowacji, czy gdziekolwiek indziej może zakończyć się w sądzie i – nawet jeżeli wygramy – będzie to niewątpliwie pyrrusowe zwycięstwo ze względu na dodatkowe koszty, związane np. ze stawieniem się na sprawę za granicą. Warto zatem zadbać o to by wyposażenie naszego auta odpowiadało wymogom państwa, do którego zamierzamy wyjechać.

Co wchodzi zatem w skład obowiązkowego wyposażenia samochodu w kraju naszych bratanków?

  • Kamizelka odblaskowa – obowiązkowo dla kierowcy, a także dla pasażerów, jeżeli opuszczają pojazd poza terenem zabudowanym

  • Apteczka

  • Trójkąt ostrzegawczy

  • Linka holownicza

Zalecane jest posiadanie gaśnicy (za której brak moglibyśmy dostać mandat w naszym kraju) i kompletu zapasowych żarówek.

OK, gotowi do drogi?

No to ruszamy!

Chociaż… pozostaje jeszcze jedna kwestia. Jako że nasz kraj nie posiada wspólnej granicy z Węgrami, do kraju naszych bratanków dojedziemy wyłącznie tranzytem przez Czechy i Słowację, samą Słowację, czy też Ukrainę. Nie ważne, jaką drogę wybierzemy. Ważne natomiast jest, by zapoznać się z przepisami obowiązującymi również w kraju tranzytowym. W naszym przypadku krajem tranzytowym była Słowacja, a więcej o naszym tranzycie przez ten kraj przeczytacie TUTAJ.

Jak dojechać do Budapesztu z Polski?

Jak już poniekąd wspomnieliśmy, jest co najmniej kilka opcji, które możemy rozważyć. Każda z nich z pewnością zależna będzie od miejsca, z którego wyruszamy w naszą podróż i każda z nich będzie się wiązała z tranzytem przez co najmniej jedno państwo. My naszą podróż rozpoczęliśmy w Rzeszowie, droga wiodła więc do przejścia granicznego w Barwinku, a następnie tranzytem przez Słowację do miejscowości Slovenskie Nove Mesto. Stamtąd do Budapesztu jest jeszcze ponad 200 km, które można pokonać zarówno wykorzystując autostradę M3, jak i tylko drogi krajowe (z pominięciem dróg płatnych). My zdecydowaliśmy się na tę drugą opcję ze względu na częstą chęć zjeżdżania z trasy i zobaczenia węgierskich miasteczek. Warto dodać tutaj, że drogi krajowe na Węgrzach są w dość dobrym stanie i podróżując nimi z pewnością nie uszkodzimy zawieszenia naszego auta. Jeżeli natomiast chcielibyście skorzystać z sieci węgierskich autostrad, to niezbędne będzie wykupienie winiety. Koszt dziesięciodniowej winiety to 13,24 EUR, zaś miesięcznej 18,07 EUR (sierpień 2021). Zakupu możecie dokonać zarówno TUTAJ, jak i na każdej stacji benzynowej przed zjazdem na autostradę.

Ograniczenia prędkości na Węgrzech

Tego na prawdę warto przestrzegać, bo mandaty w Polsce to grosze przy tym, co jest na Węgrzech. Dodatkowo warto powiedzieć, że ograniczenia są rygorystycznie pilnowane przez węgierskich policjantów. Częste są również odcinkowe pomiary prędkości.

Poniższa tabela przedstawia limity prędkości, jakie obowiązują na węgierskich drogach (sierpień 2021):

prędkość węgry
Źródło: Camprest.com

Dodatkowe informacje

Jazda z włączonymi światłami mijania jest obowiązkowa w terenie niezabudowanym. W terenie zabudowanym w warunkach dobrej widoczności w ciągu dnia można światła mijania wyłączyć. Dopuszczalny limit alkoholu w wydychanym powietrzu to 0,0‰. Proponujemy zatem nie wsiadać za kółko nawet po małej, symbolicznej lampce wina Egri Bikaver z piwniczek w Dolinie Pięknej Damy w Egerze.

Z naszego doświadczenia proponujemy nie polegać całkowicie na nawigacji Google przy poruszaniu się po Węgrzech, gdyż ta co najmniej kilkukrotnie wyprowadziła nas na manowce.

Jeżeli chodzi o węgierskich kierowców, to jeżdżą oni kulturalnie. Przepuszczają się, przepuszczają pieszych i są dla siebie wyrozumiali. Chociaż co do tej wyrozumiałości to nie wiemy, czy nie była ona wynikiem tego, iż poruszaliśmy się samochodem na polskich blachach.

Ciekawostką nieco egzotyczną dla polskiego kierowcy mogą okazać się ronda co kilka kilometrów na drogach szybkiego ruchu.

Jak poruszać się samochodem po węgierskiej stolicy

Odpowiedź na to pytanie brzmi… wcale! 😊. Budapeszt posiada rozbudowaną sieć komunikacji miejskiej, o czym szerzej pisaliśmy już TUTAJ. Dodajmy do tego podział na trzy strefy płatnego parkowania, które prezentują się następująco:

  • Strefa I: 440 HUF/godzinę od 8:00 do 20:00. Można pozostawić samochód na maksymalnie 3 godziny. Między 20:00, a 8:00 parkowanie w tych miejscach jest bezpłatne.

  • Strefa II: 265 HUF/godzinę od 8:00 do 18:00. Można pozostawić samochód na maksymalnie 3 godziny. Między 18:00, a 8:00 parkowanie w tych miejscach jest bezpłatne.

  • Strefa III: 175 HUF/godzinę od 8:00 do 18:00. Można pozostawić samochód na maksymalnie 3 godziny. Między 18:00, a 8:00 parkowanie w tych miejscach jest bezpłatne.

Parkomaty często przyjmują wyłącznie bilon. Rzecz jasna po upływie maksymalnego czasu parkowania nasz pojazd trzeba przestawić.

Gdzie zatem zostawić nasze cztery kółka no i przy tym nie zbankrutować, jeżeli parking nie jest nam oferowany przez hotel? Istnieje kilka możliwości:

  1. Sieć parkingów P+R, zlokalizowanych przy stacjach metra. Są to zarówno parkingi publiczne, jak i prywatne, zarówno płatne, jak i bezpłatne. Jest to rozwiązanie, które sami praktykowaliśmy i – pomimo obaw Adriana – pozostawienie auta na parkingu P+R przy stacji metra Mexikoi ut. nie dostarczyło mu nowych rys 😊. Rozwiązanie to zdaje się być rozwiązaniem niemal doskonałym, gdyż nie dość, że pozwala oszczędzić kasę, to jeszcze sprawia, że z łatwością dostaniemy się niemal w każde miejsce, korzystając z komunikacji miejskiej. TUTAJ znajdziecie listę parkingów P+R.

  2. Jeżeli zwiedzanie Budapesztu zaplanujemy na weekend, to za parkowanie w mieście nie zapłacimy ani grosza. Wspomniane przez nas strefy płatnego parkowania dotyczą jedynie dni roboczych. 

  3. Dość ciekawym rozwiązaniem, jednakże nieco bardziej uszczuplającym budżet są w pełni zautomatyzowane garaże parkingowe. Wystarczy po prostu zjechać do garażu, stanąć w wyznaczonym przez automatyczny system miejscu i zabrać wszystkie potrzebne rzeczy z naszego pojazdu. System „pochłonie” nasze auto, sam zaparkuje je w odpowiednim miejscu w wielopoziomowym garażu, a nam wyda żeton, na podstawie którego obierzemy nasz samochód w dniu wyjazdu (oczywiście po uiszczeniu odpowiedniej kwoty). 

Gdzie się zatrzymać w Budapeszcie?

Niezależnie od tego, czy do Budapesztu dotarliście samochodem, czy samolotem, szukajcie noclegu w okolicach atrakcji turystycznych. My możemy ze swojej strony polecić bardzo klimatyczny hotel Balance Home (rezerwacji możecie dokonać TUTAJ). Czysty, bardzo dobra baza wypadowa i w gratisie nieziemski widok na rzekę. Hotel posiada self-check in, więc możecie się zameldować o każdej porze.

To już chyba wszystko, czym możemy podzielić się z Wami, jeżeli chodzi o podróż po Węgrzech samochodem i kwestie poruszania się autem po węgierskiej stolicy. Mamy nadzieję, że nasz wpis pomoże Wam przy planowaniu Waszej podróży :).

✈️ Szukasz lotów na Węgry 🇭🇺 ❓ Kliknij TUTAJ, aby znaleźć najtańszy lot do tego miejsca ❗

🛌 Potrzebujesz noclegu na miejscu? Najtańsze noclegi znajdziesz na booking.com

🌐 Pozostań w kontakcie z bliskimi, dzięki Airalo! Wpisując specjalny kod polecający: ADRIAN6665 otrzymasz 3 USD zniżki na pierwsze zamówienie, a nasz SAMOUCZEK pomoże Ci w instalacji eSim!

Wróć

____________________________________________________________________________________________________________
  • zwiedzanie Budapesztu
    Plan zwiedzania Budapesztu – dzień trzeci
  • Hollókő
    Hollókő - "żywy skansen" na Węgrzech
  • Dolina Szalajka
    Szilvásvárad i Dolina Szalajki: koleją wąskotorową…
  • eger atrakcje
    Czy Eger to tylko "Bycza Krew"?

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polub nas na facebooku

Śledź nas na Instagramie

🏚️ Osiedle Przyjaźń – czyli warszawska kapsuła cza 🏚️ Osiedle Przyjaźń – czyli warszawska kapsuła czasu.

Tu czas się zatrzymał - drewniane domki, ciche podwórka i malownicze werandy, które widziały więcej niż niejeden monitoring. 
Zamiast szklanego biurowca – zielony domek z kotem na dyżurze. Zamiast parkomatu – zaparkowany skuter z duszą. A zamiast bramy z domofonem – pies z noskiem wystawionym pod furtkę 🙂

Kiedyś tymczasowe miasteczko dla radzieckich budowniczych Pałacu Kultury, dziś – pełnoprawna stolica drewnianego klimatu i niezamierzonych sentymentów.
#warszawa #osiedleprzyjaźń #osiedleprzyjazn #drewnianedomki #drewnianedomy #atrakcjewarszawa
🧶 Praga się wydziarała… tzn. wydziergała! 🧶 Warsz 🧶 Praga się wydziarała… tzn. wydziergała! 🧶

Warszawska Praga. Miejsce, gdzie czasem trudno odróżnić sztukę uliczną od sabatu miejskich dziwadeł.  To tutaj słupki – TE nudne, czarne, uliczne kikutki – postanowiły wyjść z cienia i… założyć swetry. A efekt? Każdy słupek ma więcej osobowości niż niejeden kandydat w wyborach samorządowych.

Baby Yoda? Jest. Minionek? Oczywiście. Kicia Kocia? A jakże. Fortepian w rozmiarze słupkowym? Czemu nie!
Są też paski, kropki, kwiatki i podejrzane stworzenia przypominające wełniane kaktusy po LSD. 

I nie pytaj, czy to sztuka – to Praga.

Praga się nie zmienia. Praga się rozwija – z pętelki na pętelkę.

📍ul. Kawęczyńska, Warszawa##

#warszawa #warszawapraga #warszawazdzieckiem #warszawazdziećmi #warszawa_warsaw #pragapołudnie #atrakcjewarszawa #atrakcjewarszawy
W Dubaju wszystko musi być większe - nawet chwasty W Dubaju wszystko musi być większe - nawet chwasty :)

W samym sercu Dubaju, tuż obok Burdż Chalifa, można natknąć się na gigantyczne dmuchawce. Nie, nie rosną tutaj naturalnie. To rzeźba polskiego artysty Mirka Struzika(tak, dobrze czytacie – Mirek to Polak, który zrobił Dubajowi łąkę:)). Jego gigantyczne dmuchawce wyglądają, jakby ktoś wziął zwykłe polne rośliny i wrzucił je do laboratorium, w którym inżynierowie Dubaju projektują kolejne megastruktury. Efekt? Futurystyczna łąka ze stali nierdzewnej, podświetlona w taki sposób, że wieczorem wygląda jak scenografia do filmu science fiction.

Jeśli Dubaj ma jedną zasadę, to brzmi ona: rób wrażenie. I dmuchawce Mirka Struzika doskonale wpisują się w tę filozofię.

#dubaj #dmuchawcedubaj #dzieckowdubaju #dubajzdzieckiem #dubaj🇦🇪 #mirekstruzik #polacywpodróży #polacywdubaju #burdżchalifa #burdzchalifa
Nasz trzeci raz w Dubaju. Trzydniowy stop w drodze Nasz trzeci raz w Dubaju. Trzydniowy stop w drodze do Wietnamu. Gdzie się zatrzymać? Braliśmy pod uwagę dwie opcje: Deirę – starą, handlową część Dubaju, oraz Szardżę – sąsiedni emirat, który jest tańszy, ale jednocześnie konserwatywny i mniej „dubajski”. Ostatecznie wygrała Deira – bo blisko lotniska i bardziej autentyczna.
 

Deira – Dubaj, który oddycha, a nie tylko błyszczy🫚🧄🧅

Jeśli wasza wizja Dubaju to jedynie szklane wieżowce, złote klamki i klimatyzowane przystanki autobusowe, to Deira może was zdziwić. To tutaj miasto naprawdę żyje. Nie w Instagramowym sensie „wow, patrzcie na ten infinity pool”, ale w rzeczywistości – w wąskich uliczkach, przy zatłoczonych bazarach, w zapachu świeżego chleba i przypraw.

Wielu uważa Deirę za „mniej bezpieczną”, co w języku turystów oznacza zazwyczaj: jest tam taniej i bardziej autentycznie. W rzeczywistości nie czuliśmy się tu ani trochę zagrożeni – może poza chwilą, gdy sprzedawca perfum próbował przekonać nas, że jego zapach „trzyma się dwa tygodnie” 😉

Kto mieszka w Deirze? 👳‍♂️🧕

Deira to Dubaj imigrantów. Mieszka tu głównie ludność pochodząca z Indii, Pakistanu, Bangladeszu, Filipin i Afryki Wschodniej. To oni od dekad tworzą to miasto – prowadzą sklepy, smażą najlepsze samosy w okolicy i zarządzają biznesami, które pozwoliły Dubajowi stać się tym, czym jest. 

Abra – najtańsza atrakcja Dubaju🚣

Jedną z największych atrakcji Deiry jest przeprawa przez zatokę Dubai Creek. I tu wchodzi ona – cała na drewniano – abra. To tradycyjna łódka, którą od wieków mieszkańcy Dubaju przemieszczali się między Deirą a Bur Dubai. Koszt tej przygody? 2 dirhamy (czyli jakieś 2,20 zł). Tak, w Dubaju nadal istnieje coś, co kosztuje mniej niż batonik w automacie. 

Przejazd trwa dosłownie kilka minut, ale to wystarczy, by poczuć klimat dawnego Dubaju. 

#dubaj #dubajzdzieckiem #deira #deirazdzieckiem #dubaicreek #dubaj🇦🇪 #emiratyarabskiedlapolaków #dubajdlapolaków #dubajewo #dzieckowdubaju #abra #abradubaj
Ile kosztuje dostanie się do Wietnamu? Podzielimy Ile kosztuje dostanie się do Wietnamu? Podzielimy się naszymi kosztami i przemyśleniami, ale zaznaczamy: byliśmy uwiązani terminami, więc niektóre decyzje można było zorganizować taniej. Mediana? Zazwyczaj wychodzi drożej. A my? No cóż, złapaliśmy kilka okazji, ale i kilka wpadek. Oto jak to wyglądało.

Loty – czyli jak nie zbierać mil🛫

Nasza podróż rozpoczęła się od lotu do… Dubaju. Dlaczego? Bo promocje kuszą. Turkish Airlines miało wtedy świetną ofertę – bilety w dwie strony za 1150 PLN na osobę, z bagażem rejestrowanym i posiłkiem na pokładzie. Brzmiało jak marzenie, prawda? Tym bardziej że zbieramy punkty Miles & More. 
Niestety, jak się później okazało, w zakupionej przez nas taryfie punkty nie są naliczane. Brawo my 🙂

Na dokładkę czekała nas sześciogodzinna przesiadka w Stambule. Czy można to było zorganizować lepiej? Pewnie. Ale przynajmniej odkryliśmy pro tip: jeśli macie przesiadkę dłuższą niż 5 godzin, Turkish Airlines oferuje darmowy posiłek na lotnisku. Wystarczy udać się do Care Pointu i poprosić o voucher – dostaniecie kupon na posiłek z napojem do wykorzystania w jednej z restauracji. Biorąc pod uwagę ceny na lotnisku w Stambule (jedna kanapka Big Mac za 62 PLN, serio?), to jest game changer.

Dubaj – trzy dni błyskotek🏙️🇦🇪

W Dubaju spędziliśmy trzy dni. Nie będziemy się rozpisywać, bo Dubaj to Dubaj: błysk, przepych i klimatyzacja ustawiona na „syberyjski mróz”. Naszym następnym krokiem był lot Cathay Pacific do Wietnamu – dokładnie do Ho Chi Minh.

Lot do Wietnamu ✈️🇻🇳

Za bilet w dwie strony z Dubaju do Ho Chi Minh zapłaciliśmy 1450 PLN na osobę. Cena obejmowała bagaż rejestrowany i posiłek, a Cathay Pacific, linie z Hongkongu, zadbały o nasz komfort. W Hongkongu mieliśmy kilkugodzinną przesiadkę i ambitny plan: szybkie zwiedzanie. Niestety, plan rozbił się o deszczową rzeczywistość i naszą walkę z jet lagiem. Zamiast eksploracji miasta wybraliśmy siedzenie na lotnisku.

#wietnam #lotydowietnamu #vietnam #turkishaitlines #cathaypacific #lotniczetipy #taniebiletydoazji #taniebiletydowietnamu #biletydosajgonu
Instytut Oceanografii w Nha Trang, jedno z najstar Instytut Oceanografii w Nha Trang, jedno z najstarszych centrów badawczych w Wietnamie, zaprasza na niezwykłą podróż w głąb oceanu. A dokładniej – w głąb starego budynku pełnego ryb, formaliny i lekkiego chaosu. Brzmi jak coś dla was? No to zaczynajmy!

Wchodzimy do środka. Tutaj zaczyna się prawdziwa podróż, która bardziej przypomina wycieczkę do muzeum z czasów naszego dzieciństwa niż nowoczesne centrum edukacyjne.

Co znajduje się wewnątrz?🐠🦈🐙🪼
 • Akwaria – kilka pomieszczeń z małymi zbiornikami, w których pływają ryby, koralowce, a czasem coś, co wygląda jak mieszanka obu. Nie spodziewajcie się oceanicznego spektaklu na miarę dubajskiego akwarium – to raczej skromna prezentacja lokalnej fauny morskiej. 
 • Wypchane stworzenia morskie – tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Rekiny, żółwie, a nawet wieloryby w wersji „po życiu” czekają na was w szklanych gablotach. Niektóre eksponaty są imponujące, inne wyglądają, jakby miały za sobą długą i bolesną podróż przez czas. 
 • Zbiory w formalinie – jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wygląda ośmiornica w słoju, to macie okazję się przekonać. Kolekcja jest imponująca, ale trochę przypomina gabinet osobliwości z XIX wieku. Może i niezbyt nowoczesne, ale na pewno oryginalne.

Ile to kosztuje?💵
Wstęp kosztuje zaledwie 40 000 VND (około 7 zł) za osobę dorosłą i 20 000 VND (około 3,5 zł) za dziecko.

Jak się tam dostać?🚍🛵
Instytut znajduje się około 6 km od centrum Nha Trang. Najłatwiej dojechać  taksówką. Jeśli wolicie spacer, przygotujcie się na trochę wysiłku w tropikalnym słońcu (przetestowane). Fajnie idzie się plażą. Później, na ostatnie km, lepiej wziąć taksówkę.

#nhatrang #nhatrangvietnam #nhatrangzdzieckiem #wietnamzdzieckiem #polacywwietnamie #muzeumwwietnamie #wietnamskie #wietnam2024 #urlopwwietnamie #wakacjewwietnamie
W cieniu betonowych hoteli i gwaru skuterów w Nha W cieniu betonowych hoteli i gwaru skuterów w Nha Trang, znajdujemy Świątynię Long Son – miejsce, które łączy duchowość, architekturę i odrobinę wysiłku fizycznego.

Świątynia Long Son, znana także jako Pagoda Białego Buddy, została zbudowana pod koniec XIX wieku, choć obecny wygląd to efekt wielu remontów. 

Aby dotrzeć do najsłynniejszego punktu Long Son – wielkiego, siedzącego Białego Buddy – musimy wspiąć się po 152 schodach. Brzmi niewinnie? Poczekaj, aż poczujesz wietnamską wilgotność. 

Po drodze zatrzymujemy się przy Leżącym Buddzie - i tak, jest tak spokojny, jak tylko można sobie wyobrazić. Posąg przedstawia Buddę w momencie nirwany – czyli w stanie, który można osiągnąć, gdy przestajesz przejmować się szaleńczym ruchem w Nha Trang. To świetny moment, by złapać oddech (lub wymyślić pretekst, żeby już nie iść dalej).

Na szczycie wzgórza czeka na nas nagroda: gigantyczny, 24-metrowy posąg siedzącego Buddy Gautamy na lotosowym tronie. Widoczny z wielu części miasta, ten posąg jest nie tylko symbolem Long Son, ale też Nha Trang jako całości.

#wietnam #nhatrang #nhatrangzdzieckiem #świątyniawnhatrang #wakacjewwietnamie
Po dotarciu kolejką linową (tak, tą jedną z najdłu Po dotarciu kolejką linową (tak, tą jedną z najdłuższych nad wodą – 3,3 km), stajemy na ziemi Hon Tre i mamy ochotę krzyknąć „wow”. 
Palmy, szerokie chodniki, perfekcyjnie ułożona kostka i uśmiechnięta obsługa w firmowych uniformach. Ale zaraz… Gdzie ci wszyscy ludzie? Mimo popularności miejsca, wydaje nam się, że spacerujemy po lekko opustoszałym planie filmowym.

Po jakimś czasie spędzonym w kraju, gdzie skutery to przedłużenie nóg, a przepisy ruchu drogowego są raczej sugestią a nie regułą, Hon Tre jawi się nam jako dziwna, niemal surrealistyczna oaza. Wyobraź sobie – ani jednego skutera! Żadnych trąbiących klaksonów, żadnego ryzyka, że wjedzie w Was skuterzysta, który jednocześnie rozmawia przez telefon, wiezie dwie osoby oraz kurczaka w klatce. W zamian dostajemy chodniki. Tak, chodniki – i to takie, po których naprawdę można chodzić.

Nie ma się co oszukiwać – Hon Tre to miejsce, gdzie ryzyko zostało wyeliminowane do zera. Chcesz przejść przez ulicę? Proszę bardzo, nie ma ulic. Masz ochotę na dreszczyk emocji? Musisz poszukać go w parku rozrywki VinWonders, bo spacerując po wyspie, możesz co najwyżej potknąć się o własną nogę.

Hon Tre to Wietnam na sterydach – piękny, idealny, ale trochę… sztuczny:)

#wietnam #wietnamzdzieckiem #wyspawietnam #nhatrangatrakcje #hontre #hontre
Instagram

Dołącz do naszej grupy na FB: Tanie loty i wczasy – same rarytasy :)

grupa na fb
© 2026 Okulary Na Świat | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme